Reklama

Europa odwróci się od iPhone i Androida? Nowy smartfon z kraju Nokii

Fińska Jolla ogłosiła na targach MWC w Barcelonie premierę smartfona opartego na europejskim systemie operacyjnym Sailfish. Już ruszyła przedsprzedaż. Montaż będzie w mieście Salō, kojarzonym z fabrykami Nokii.
Finowie mogą znów pochwalić się producentem smartfonów

Finowie mogą znów pochwalić się producentem smartfonów

Foto: Andrey Rudakov/Bloomberg

Europa od kilku lat mówi o „suwerenności technologicznej”, ale rzadko dostaje produkty, które można po prostu kupić i używać na co dzień. Teraz taki symbol próbuje zbudować Jolla – na targach Mobile World Congress 2026 w Barcelonie firma pokazała Jolla Phone, reklamowany jako „europejski telefon”. To nie tylko smartfon, który może stanowić alternatywę dla chińskich, koreańskich i amerykańskich sprzętów, ale platforma mająca ograniczyć dominację iOS oraz Androida.

Reklama
Reklama

To telefon czy manifest?

W komunikatach Jolla podkreśla, że w trzy miesiące zebrała 10 tys. tzw. preorderów, co ma przekładać się na ponad 5 mln euro „zobowiązań zakupowych”. Przedsprzedaż startuje, choć produkcja jeszcze nie ruszyła. To świadczy o sporym zapotrzebowaniu i zainteresowaniu takim urządzeniem „Made in EU”. Produkcja Jolla Phone ma rozpocząć się w II kwartale. Co ciekawe, końcowy montaż odbywać się będzie w Salō w Finlandii, czyli w miejscu, gdzie kiedyś działały fabryki Nokii. To nieprzypadkowa narracja: w europejskiej debacie o ograniczaniu zależności od USA i Chin liczy się nie tylko technologia, lecz także łańcuch dostaw, kontrola nad oprogramowaniem i to, gdzie faktycznie „zamyka się” urządzenie.

Jolla stawia tezę, że w smartfonie najcenniejsze jest dziś oprogramowanie i że właśnie ono najmocniej uzależnia użytkownika od wielkich ekosystemów. Firma akcentuje, że kompiluje Sailfish OS z kodu źródłowego i instaluje system samodzielnie w Finlandii, co ma służyć integralności i bezpieczeństwu.

Kluczowy argument dotyczy prywatności: Sailfish OS ma nie wysyłać „danych w tle”, nie zawierać ukrytej analityki i nie wymagać konta Google do uruchomienia telefonu. Jolla dokłada też fizyczny przełącznik prywatności do wyłączania m.in. mikrofonu i kamery. To cenna opcja w czasie, gdy europejskie instytucje i firmy coraz częściej patrzą na urządzenia mobilne jak na potencjalny wektor ryzyka (także geopolitycznego).

Reklama
Reklama

Jolla próbuje jednocześnie ominąć największą barierę alternatywnych systemów: brak aplikacji. Producent deklaruje, że androidowe programy mają działać dzięki technologii AppSupport, w tym aplikacje bankowe czy komunikatory. To ważne, bo europejski „opór wobec big techów” rośnie nie tylko na poziomie polityk i regulacji, ale też w portfelach (o ile użytkownik dostaje produkt, który nie wymaga rezygnacji z codziennych narzędzi).

Czytaj więcej

Amerykańskie big techy mogą tracić w Europie. UE walczy o suwerenność

Suwerenność, ale niszowa

Nowa partia przedsprzedażowa ma objąć 1000 urządzeń w cenie 649 euro, z depozytem 99 euro i dostawą we wrześniu 2026 r. Pierwsze wysyłki mają ruszyć pod koniec czerwca w krajach UE, Wielkiej Brytanii, Norwegii i Szwajcarii. Jolla Phone nie będzie raczej konkurentem iPhone’a, bo specyfikacja jest „średniopółkowa”: ekran 6,36 cala AMOLED Full HD+, układ MediaTek Dimensity 7100 5G, 8/12 GB RAM, 256 GB pamięci z możliwością rozbudowy, aparaty Sony oraz wymienialna bateria 5450 mAh. Ale nie o to w tym chodzi. Serwis Wired zwraca uwagę, że Jolla pozycjonuje urządzenie jako „antidotum na amerykański duopol Android–iOS” i gra na rosnącej nieufności wobec usług oraz platform z USA. Jednocześnie – co uczciwie przyznaje sama firma w materiałach – to nie jest projekt masowy, raczej próba wyrąbania w Europie niszy dla sprzętu „z wartościami” (prywatność, kontrola, otwartość).

W praktyce „europejskość” telefonu jest więc mieszanką: europejski jest system operacyjny i narracja o kontroli nad software’em, ale w łańcuchu komponentów pojawiają się globalni dostawcy (MediaTek, SK hynix, Sony). To dobrze pokazuje, z czym mierzy się Europa: suwerenność technologiczna nie oznacza odcięcia od świata, lecz mądre wybory, dywersyfikację i budowanie kluczowych warstw – zwłaszcza oprogramowania, bezpieczeństwa i kontroli nad danymi.

Czytaj więcej

Trump ma uzyskać mocną odpowiedź. Nadchodzi smartfon „Made in Europe”

Technologiczne przebudzenie Europy

Jolla Phone nie jest jedyną technologią, która powstaje jako alternatywa dla big techów. Na poziomie software’u europejskie firmy rozwijają m.in. otwarte narzędzia biurowe (LibreOffice), komunikatory oparte na otwartych standardach (Matrix/Element), warto też wskazać na europejskie podejścia do chmury i infrastruktury (np. inicjatywy w duchu GAIA‑X). W hardware’ze pojawiają się europejskie „bezpieczne” konstrukcje i projekty stawiające na naprawialność oraz dłuższy cykl życia, jak holenderski Fairphone. Poza tym warto wspomnieć o projekcie Gigaset i Punkt – firmy z Niemiec i Szwajcarii tworzą własny smartfon oparty na niezależnym systemie Apostrophy. Tyle że ten smartfon z UE to fikcja. Wystarczy wskazać, że Apostrophy jest systemem opartym na oprogramowaniu open source Androida, z kolei spółką macierzystą Gigaseta jest grupa VTech z Hongkongu.

Reklama
Reklama

Francuska administracja ogłosiła ostatnio, że porzuca Microsoft Teams i Zoom. Co w zamian? Do 2027 r. wszystkie departamenty mają zostać wyposażone w rodzimą platformę Visio. Visio ma zastąpić nie tylko komunikatory, ale docelowo także usługi pokroju Gmaila czy Slacka w codziennej pracy urzędników. System wykorzystuje technologie francuskiego start-upu Pyannote do transkrypcji spotkań i jest hostowany na suwerennej infrastrukturze chmurowej firmy Outscale, należącej do Dassault Systèmes. Francuzi szacują, iż rezygnacja z zagranicznych licencji pozwoli zaoszczędzić nawet 1 mln euro rocznie na każde 100 tys. użytkowników.

Globalne Interesy
Wojna przenosi się do chmury. Zaatakowane i trafione centrum danych Amazona
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Globalne Interesy
Wielka awaria X. Użytkownicy na całym świecie mają problemy z dostępem
Globalne Interesy
Kreml zaczyna dusić Telegram. Władze mówią o terrorystach
Globalne Interesy
Krach na bitcoinie mimo wsparcia Trumpa. Z rynku wyparował bilion dolarów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama