Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Niemcy chcą powtórzyć amerykański scenariusz przejęcia kontroli nad TikTokiem?
- Na czym polegał tzw. technologiczny reset aplikacji w USA?
- Jakie jest stanowisko Brukseli wobec pomysłu niemieckiego ministra kultury?
Po tym, jak Stany Zjednoczone skutecznie wymusiły na chińskim ByteDance oddanie kontroli nad TikTokiem lokalnym inwestorom, w Europie podnoszą się głosy, by pójść tym samym śladem. Niemiecki minister kultury Wolfram Weimer wprost wzywa do oddania europejskiej działalności platformy w „europejskie ręce”, wskazując na bezprecedensową skalę gromadzenia danych o milionach młodych obywateli UE. Czy Bruksela jest w stanie skopiować działania wymuszone za oceanem przez prezydenta Donalda Trumpa?
Czytaj więcej
Chiński właściciel TikToka, firma ByteDance, poinformował, że sfinalizował umowę dotyczącą utworzenia spółki joint venture, w której większościowym...
Amerykański model dla Starego Kontynentu
Dyskusja o przyszłości TikToka w Unii Europejskiej nabiera nowego tempa. Impulsem stały się słowa niemieckiego ministra kultury. Ten, przed spotkaniem z unijnymi odpowiednikami w Brukseli, nie krył fascynacji rozwiązaniem przyjętym w USA.
– Jestem głęboko przekonany, że Europa powinna pójść za amerykańskim przykładem i że struktura własnościowa firmy musi zostać poddana dyskusji – oświadczył Weimer.
Według niego obecny model, w którym „najbardziej intymne” dane europejskiej młodzieży płyną na serwery o niejasnym pochodzeniu, jest nie do zaakceptowania.
Czytaj więcej
TikTok podpisał umowy z trzema inwestorami, co sprawi, że mimo zmiany dotychczasowy właściciel, chiński ByteDance, nadal będzie udziałowcem platfor...
Postulat Weimera to bezpośrednie nawiązanie do sfinalizowanej w styczniu umowy w USA. Tamtejsza spółka joint venture, TikTok USDS Joint Venture LLC, stała się kamieniem milowym w relacjach cyfrowych między Waszyngtonem a Pekinem. Na mocy porozumienia, amerykańscy i międzynarodowi inwestorzy (m.in. Oracle, Silver Lake oraz MGX) przejęli aż 80,1 proc. udziałów, spychając chińskie ByteDance do roli mniejszościowego udziałowca (19,9 proc.).
Dla Berlina sukces administracji Trumpa, który osobiście chwalił porozumienie i dziękował prezydentowi Xi Jinpingowi za współpracę, stanowi gotowy scenariusz.
Algorytmy pod nadzorem i brukselski realizm
W USA „cyfrowa wojna” początkowo groziła wyrzuceniem chińskiej aplikacji z rynku. TikTok, mający tam 200 mln użytkowników, nie mógł sobie na to pozwolić. Groźby blokady przyniosły efekt i Weimer uważa, że Europa, będąca jednym z kluczowych rynków dla platformy, również posiada odpowiednią siłę przetargową. Czy Bruksela zatem będzie skłonna negocjować podobną niezależność?
Czytaj więcej
Bruksela postawiła TikTokowi zarzuty naruszenia unijnych przepisów dotyczących treści online, uznając, że uzależniający sposób projektowania chińsk...
Model amerykański, na który powołują się Niemcy, to jednak nie tylko zmiana w dokumentach rejestrowych, ale głęboka ingerencja w technologię. Kluczowym elementem bezpieczeństwa w USA stała się chmura Oracle (Oracle US Cloud), w której odizolowano dane obywateli przed dostępem z zewnątrz. Co więcej, wprowadzono tam „Algorithm Security” – proces, w którym algorytm rekomendacji jest trenowany i aktualizowany wyłącznie na podstawie danych z USA, całkowicie odcinając go od globalnego „mózgu” ByteDance. Dla ekspertów oznacza to technologiczny reset, który może początkowo osłabić trafność sugestii, ale gwarantuje pełną suwerenność informacyjną.
Bruksela na razie studzi niemiecki entuzjazm. Komisja Europejska podkreśla, że unijne podejście opiera się na literze prawa, a nie na pochodzeniu kapitału. – Nie patrzymy na kolor firmy, jej właścicieli czy kraj pochodzenia. To, na co patrzymy, to zgodność z przepisami – zaznaczył rzecznik KE Thomas Regnier.
UE woli korzystać z narzędzi, jakie dają jej Akt o usługach cyfrowych (DSA) oraz Akt o rynkach cyfrowych (DMA).
Mimo to presja na TikToka w Europie i tak rośnie. Platforma jest obecnie pod lupą unijnych organów w związku z oskarżeniami o „uzależniający projekt” aplikacji, co grozi jej gigantycznymi karami finansowymi. Równolegle toczy się śledztwo w sprawie domniemanej zagranicznej ingerencji w wybory prezydenckie w Rumunii pod koniec 2024 r.