Bransoletki dozoru, które miały być skuteczną technologią odciążającą więzienia i areszty, zostały na skutek błędu w oprogramowaniu wyłączone na kilka godzin. Śledztwo holenderskiego Ministerstwa Sprawiedliwości i Bezpieczeństwa wykazało, że winna za całe zamieszanie była aktualizacja oprogramowania. – Po jej zainstalowaniu służby kuratorskie nie mogły monitorować osób wyposażonych w elektroniczne bransoletki – ogłosiło ministerstwo.

CZYTAJ TAKŻE: Darmowe pieniądze z bankomatu. Genialny przekręt programisty

Aby uniemożliwić podejrzanym opuszczenie domów, co mogłoby zagrozić bezpieczeństwu obywateli, policja musiała skontaktować się z wszystkimi osobami zwolnionymi za kaucją lub przebywającymi w areszcie domowym, telefonując lub odwiedzając ich w miejscach stałego pobytu. Także rodziny i ofiary przestępców zostały ostrzeżone na wypadek, gdyby któryś z nich próbował nawiązać kontakt. W stosunku do części nadzorowanych osób zastosowano areszt zapobiegawczy. Zatrzymani byli przetrzymywani nawet dwa dni, choć problem został rozwiązany jeszcze tego samego dnia, w którym wystąpił.

– Nie po raz pierwszy holenderska policja miała problemy z bransoletkami elektronicznymi, takimi choćby jak zanik transmisji cyfrowych danych monitoringu. Podobny incydent wydarzył się prawie rok temu, gdy system został dotknięty awarią telefonii komórkowej – przypomina Mariusz Politowicz, inżynier techniczny Bitdefender z firmy Marken Systemy Antywirusowe. I wskazuje, że tylko w 2018 r. zarejestrowano około 450 przypadków nieprawidłowego funkcjonowania tych urządzeń.

CZYTAJ TAKŻE: System rozpoznawania twarzy ochroni Taylor Swift przed stalkerami

Nie jest znana liczba podejrzanych, których bezpośrednio dotyczył tegoroczny incydent, jednak zgodnie z danymi ujawnionymi przez rząd w w 2017 r., wówczas około 700 osób nosiło bransoletki elektroniczne.