Dzięki połączeniom wideokonferencyjnym firmy są w stanie kontynuować działalność biznesową, szkoły prowadzić naukę, a placówki medyczne – konsultacje lekarskie. Ale swoją aktywność do sieci przenoszą kolejne instytucje.

CZYTAJ TAKŻE: Zoom przeżywa boom. Światowe szaleństwo wideokonferencji

Za pośrednictwem jednego z najpopularniejszych w dobie pandemii serwisów wideokonferencyjnych – Zoom – w niektórych krajach zawierane są śluby, a także odbywają się rozprawy sądowe. W Singapurze, właśnie poprzez Zooma, sąd wydał wyrok śmierci. Dość kontrowersyjny sposób na ogłoszenie sentencji pozbawienia życia zastosowano wobec Punithana Genasana. Mężczyzna został uznany za winnego udziału w handlu narkotykami. Chodziło o przemyt 28,5 kg heroiny w 2011 r. w Malezji. Złapany, został następnie ekstradowany w 2016 r. do Singapuru, gdzie czekał na wyrok. O karze śmierci on, jak i prawnicy dowiedzieli się za pośrednictwem aplikacji Zoom.

Pierwszy wyrok śmierci przez Zooma wydał na początku maja sąd w Nigerii. Olalekan Hameed został uznany winnym zamordowania pracodawcy swojej matki, a następnie skazany na śmierć przez powieszenie. Taki sposób skazania wzbudził wówczas protesty obrońców praw człowieka.

CZYTAJ TAKŻE: Bezpieczne twarzą w twarz. Jakie aplikacje do wideokonferencji wybrać

Warto dodać, że na pierwszą rozprawę za pośrednictwem tego systemu wideokonferencyjnego zdecydował się ostatnio również amerykański sąd. Sprawa prowadzona przez wymiar sprawiedliwości w Teksasie jest jednak znacznie bardziej błaha – dotyczy sporu o polisę ubezpieczeniową.

Zastosowań dla Zooma, jak i innych aplikacji wideokonferencyjnych szybko przybywa. W czasie pandemii na popularności zyskują grupowe zabawy-wideokonferencje polegające na wspólnym rozwiązywaniu zagadek. Po aplikację, jako sposób na poradzenie sobie z lockdownem, sięgnęły zamknięte w tym okresie liczne escape roomy.

CZYTAJ TAKŻE: Ślub online? Teraz to możliwe