Skonstruowane przez firmę Roztec urządzenie już zaczęto nazywać „rosyjskim iPhone`m”. Ale nie dlatego, że smartfon Ayya T1 to szczyt możliwości inżynieryjnych. Dzieło koncernu Putina, który miał początkowo zajmować się technologiami wojskowymi, okazuje się pokazem żenady.

Rosja coraz mocniej oddala się od cywilizowanego świata. Po ataku na Ukrainę na kraj nałożono liczne sankcje, a rynek opuściło wiele firm, w tym tych technologicznych. Kreml chce pokazać, że jest w stanie odciąć się od Zachodu i być samowystarczalny. Nie wychodzi mu to jednak najlepiej. Ayya T1 miał prawdopodobnie sprawić, że Rosjanie nie będą długo rozpaczać po zamkniętych w tym kraju sklepach Apple i sprzęcie Samsunga, ale pierwszy rosyjski smartfon to porażka na każdym kroku. Za jego promocję zabrała się Maria Butina, rosyjska parlamentarzystka, którą za agenturalną działalność wydalono z USA. Od strony technologicznej też całkowity klops – sercem urządzenia jest procesor Mediatek P70, który już kilka lat temu używany był raczej w średniej klasy telefonach. Ekran o rozdzielczości 1600x720 pikseli, 4 GB pamięci RAM oraz 64 GB miejsca na dane, a do tego dwa aparaty (12 i 5 Mpix) oraz bateria 4000 mAh też nie wyróżniają się na tle konkurencji.

Czytaj więcej

Rosjanie wypuszczają na rynek własnego smartfona

Żeby było zabawnie Ayya korzysta z systemu operacyjnego Android 11, a więc produktu od znienawidzonego Google. Ale tylko do czasu. Roztec już zapowiedział, że smartfon wkrótce ma zostać wyposażony w autorski system - Aurora OS (rozwijane przez Rosjan rozwiązanie było swego czasu brane przez Huawei jako alternatywa dla Androida, ale Chińczycy ostatecznie porzucili ten pomysł).

Deputowana Butina na reklamowym filmiku w sieci zachwala smartfon twierdząc, że zniknięcie Apple z rosyjskiego rynku jest bez znaczenia, bo „Rosjanie mogą kupić krajowy telefon”. Cena urządzenia to 15 tys. rubli, czyli dziś ok. 560 zł. Patrząc na kurs rosyjskiej waluty można spodziewać się, że wkrótce będzie on jeszcze tańszy.