Drony będą wlatywały w chmury i wyzwalały wyładowanie elektryczne, aby zmusić je do wywołania deszczu. Testy mają się rozpocząć niebawem. ZEA od lat już stosuje technologie prowokowania deszczu, m.in. metodę zasiewania chmur, która polega na rozpyleniu substancji służących jako jądra kondensacji lub zarodki krystalizacji, które powodują zmiany w procesach mikrofizycznych wewnątrz chmury i wymuszają opady deszczu.

CZYTAJ TAKŻE: Ten polski dron może patrolować bez końca i nie ucieknie

Jednak przy średnich opadach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich na poziomie zaledwie 100 mm rocznie, kraj ten potrzebuje bardziej skutecznej metody wywoływania deszczu. Dlatego też władze przeznaczyły już 15 mln dolarów na dziewięć różnych projektów rozwijających technologie związane z deszczem.

Naukowcy z Uniwersytetu w Reading pracują nad jednym z nich, tym, który wydaje się najbardziej obiecujący i zaawansowany – informuje BBC.

– Projekt ma na celu zmianę równowagi ładunku elektrycznego w kropelkach chmur – wyjaśnił prof. Maarten Ambaum, który pracuje nad projektem.

– Poziom wód gruntowych drastycznie spada w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a celem tego projektu jest próba przywrócenia równowagi za pomocą większych opadów – powiedział BBC.

CZYTAJ TAKŻE: Koniec z „potworami”. Dron, który zabija ze skutecznością 98 proc.

Nad ZEA jest mnóstwo chmur z których jednak pada niewiele deszczu. Naukowcy chcą je więc zmusić za pomocą dronów i wyładowań elektrycznych do produkcji opadów. Wyładowania mają pobudzić kropelki wody do zbijania się w większe cząsteczki, które będą spadać na ziemię w postaci deszczu.

Niewielkie drony będą wlatywać w chmury na małych wysokościach emitując wyładowania elektryczne i prowokując kropelki wody do zbijania się w większe cząsteczki i krople. Naukowcy pracują jednak nad większymi urządzeniami, które będą w stanie wlatywać w wyższe parte chmur. Liczą, że to pozwoli na spowodowanie większej ilości deszczu, który bardzo jest potrzebny mieszkańcom.