Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zadania wykonują pierwsze w historii humanoidalne roboty testowane na froncie w Ukrainie.
- W jaki sposób masowe użycie robotów naziemnych zmienia taktykę.
- Kiedy uzbrojone humanoidy mogą trafić na pole bitwy.
- Jaki jest stan regulacji prawnych dotyczących autonomicznej broni.
Dramatyczny deficyt ludzi na froncie oraz bezwzględna dominacja dronów nad obszarami walki zmuszają do rewolucji na polu bitwy. I ta właśnie zachodzi za naszą wschodnią granicą. Ukraińskie roboty naziemne w I połowie br. wykonały rekordowe 66 tys. misji bojowych, a będzie ich tylko więcej. Na froncie testować zamierza je amerykański start-up.
Chrzest bojowy w „strefie śmierci”
Ukraina wyrosła na najbardziej dynamiczny i bezwzględny poligon doświadczalny dla systemów bezzałogowych na świecie. Okolice linii frontu, nasycone tysiącami dronów rozpoznawczych i uderzeniowych, zmieniły się w tzw. strefę śmierci. W tych warunkach jakikolwiek ruch człowieka czy tradycyjnego pojazdu zostaje błyskawicznie wykryty i zneutralizowany. Odpowiedzią Kijowa stała się masowa robotyzacja.
Przeprowadzono już próby z humanoidami, które dostarczyła amerykańska firma robotyczna Foundation Future Industries (FFI). Start-up z San Francisco wysłał dwie jednostki Phantom MK-1 w nieujawnione miejsce na Ukrainie w celu przeprowadzenia testów, jak nazwano, logistycznych i rozpoznawczych. Już jest to opisywane jako pierwsze w historii rozmieszczenie humanoidalnych robotów w strefie działań zbrojnych. Szef FFI Sankaet Pathak odrzuca jednak porównania do dystopijnych wizji rodem z filmów science fiction, argumentując, że wysyłanie humanoidów na pole walki nie ma sensu, jeśli celem jest jedynie masowe zniszczenie. Jak powiedział w rozmowie z Euronews Next, bombą można by to osiągnąć znacznie taniej. Jego zdaniem humanoidy mogłyby pełnić role bojowe właśnie dlatego, że oferują poziom precyzji nieosiągalny dla innych rodzajów broni, w tym dla bombardowań lotniczych. A to pozwala realizować misje przy jednoczesnym ograniczeniu zniszczeń infrastruktury i ofiar wśród ludności cywilnej. Pathak nie przewiduje, że humanoidy zastąpią drony, lecz uważa, że wypełnią lukę powstałą w związku z rosnącym zagrożeniem, jakie niesie walka naziemna dla żołnierzy. Opisał tę technologię jako „kolejny etap precyzyjnych działań wojennych”.
Na razie humanoidalne roboty na froncie nie przypominały w działaniu filmowego Terminatora. To się jednak zmieni. FFI zapowiada rozpoczęcie testów bojowych, a więc uzbrojenia maszyny Phantom. Pilotaż uzbrojonych humanoidów planowany jest na 2027 r.
Eksperci zwracają uwagę, że wojna w Ukrainie od początku pełni rolę poligonu dla nowych technologii wojskowych. To tam po raz pierwszy na masową skalę wykorzystano drony FPV, systemy walki elektronicznej sterowane przez AI czy morskie bezzałogowce. Humanoidy mogą okazać się kolejnym etapem.
Czytaj więcej
Sztuczna inteligencja bez nadzoru człowieka zdecyduje o życiu i śmierci? Mocarstwa debatują, jak zahamować to zagrożenie, ale – jak ustaliła „Rzecz...
Robot odporny na wybuchy
Nie trzeba jednak czekać na pojawienie się „ukraińskiego Terminatora”, bo już teraz na froncie za naszą wschodnią granicą dochodzi do przełomu – w I połowie 2026 r. ukraińskie roboty naziemne (UGV – Unmanned Ground Vehicles) zrealizowały ponad 66 tys. misji bojowych, podwajając swoje miesięczne zaangażowanie z początku br. Ukraińskie Ministerstwo Obrony zakontraktowało w tym samym okresie aż 25 tys. robotów lądowych – to dwukrotnie więcej niż w całym poprzednim roku. Przeznaczono na ten cel ponad 14 mld hrywien (ok. 330 mln dol.). Cel? Do końca roku armia ma dysponować co najmniej 50 tys. takich maszyn. Te mają za zadanie wykonywać działania, które dotychczas generowały największe straty wśród piechoty: przedzierać się przez stale ostrzeliwane obszary, dostarczać amunicję, żywność czy wodę na wysunięte pozycje obronne, ewakuować rannych czy oczyszczać pola minowe. Maszyny coraz częściej biorą też bezpośredni udział w starciach, wyposażone w ciężkie karabiny maszynowe lub służące jako mobilne platformy startowe dla uderzeniowych dronów FPV sterowanych przez światłowód. Ukraińskie dowództwo szacuje, że bezzałogowce lądowe mogłyby ostatecznie zastąpić nawet jedną trzecią żołnierzy na pierwszej linii frontu (pełne zabezpieczenie logistyki wymagałoby jednak dostarczania od 150 do 200 tys. takich urządzeń rocznie).
Humanoidy od FFI, firmy wspieranej przez wpływowych inwestorów, w tym Erica Trumpa (syna prezydenta USA Donalda Trumpa), platformę Stripe oraz fundusz venture capital Define, to kolejny krok. Najnowszy robot Phantom jest w pełni pyło- i wodoodporny, ma udźwig do aż 80 kg i odporność na wstrząsy sięgającą niemal 100 G, co pozwala robotowi przetrwać bliskie wybuchy artyleryjskie. Urządzenie zasilane jest wydajną baterią o pojemności 3 kWh. Może działać tam, gdzie wysłanie człowieka oznaczałoby niemal pewną śmierć.
Czytaj więcej
Rozwijany w Dolinie Krzemowej od niespełna trzech miesięcy start-up Macieja Szymczyka trafił pod skrzydła Y Combinator. Ten student UC Berkeley zam...
ONZ alarmuje, a biznes się kręci
Wdrażanie robotów bojowych zmienia pole walki. Pokazali to ostatnio Ukraińcy ze 123. Brygady Obrony Terytorialnej, przeprowadzając pionierską, zintegrowaną operację, uznawaną za pierwszy na świecie skoordynowany atak z użyciem bezzałogowej jednostki nawodnej (morskiego drona) transportującej naziemnego robota bojowego. Morska jednostka dostarczyła uzbrojonego w karabin maszynowy robota bezpośrednio na tyły rosyjskich pozycji na strategicznie ważnej Kosie Kinburskiej, na wschód od Odessy. Operatorzy zdalnie sterowali obydwoma elementami systemu, co pozwoliło na zaskoczenie przeciwnika i przeprowadzenie szturmu bez narażania życia ukraińskich żołnierzy. Spektakularna akcja stała się hitem mediów społecznościowych.
Jednakże postępująca autonomizacja i uzbrajanie maszyn budzą ogromny niepokój na arenie międzynarodowej. Obecnie nie istnieją żadne dedykowane traktaty międzynarodowe, które regulowałyby obecność robotów humanoidalnych czy w pełni autonomicznych systemów na polach bitew. Sekretarz Generalny ONZ António Guterres zaapelował ostatnio o wprowadzenie bezwzględnego, wiążącego prawnie zakazu stosowania śmiercionośnej broni autonomicznej, działającej bez ostatecznej kontroli ze strony człowieka. Czy to powstrzyma takie start-upy jak FFI? Mało prawdopodobne. Sankaet Pathak realizuje obecnie kontrakty badawcze dla Pentagonu warte 24 mln dol. i planuje do końca 2027 r. produkować 40 tys. Phantomów rocznie. Szacuje się, że przy cenie poniżej 20 tys. dol. za sztukę, humanoidalny żołnierz może stać się tańszy i łatwiej dostępny w porównaniu z wyszkoleniem i wyposażeniem człowieka.