Hybrydowy finał aukcji LTE

Nawet 8-9 mld zł wyniosą oferty na częstotliwości oferowane przez polski rząd w trwającej aukcji LTE, jeśli zakończy się ona w październiku.

Anna Streżyńska, b. prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej oceni, że w finałowej rundzie oferty złożą wszyscy zainteresowani, ale nie wszyscy odbiorą wygraną. Zwraca uwagę, że finał proponowany przez MAC ze względu na prawną formułę może być kwestionowany. MAC argumentuje, że wcześniejsze przepisy już przewidywały mieszanie systemów aukcji i przetargu.

W czwartek licytacja częstotliwości 800 i 600 MHz w polskiej aukcji LTE dotarła do blisko 6,8 mld zł i próg ten zostanie przekroczony dziś. Nastąpi kolejna przerwa. Orange Polska, T-Mobile Polska, P4 (Play), NetNet (kojarzony z Cyfrowym Polsatem) oraz Polkomtel (należy do Cyfrowego Polsatu) będą miały kilka dni na uzupełnienie depozytów. Potem gra ruszy ponownie.

Prawna hybryda

Telekomy mogłyby tak licytować jeszcze długo. Dawno przekroczyły zakładane budżety, ale grają dalej, ponieważ nie chcą ustąpić konkurencji czy też dać się przechytrzyć. Poza tym jeden z operatorów już dysponuje pasmem 800 MHz (Sferia użycza pasma firmom z portfela właściciela: grupie Cyfrowy Polsat), a pozostali dążą do wyrównania szans.

Zgodnie z opisaną przez rpkom.pl konsultowaną do najbliższego wtorku propozycją Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji (MAC) aukcja ma się zakończyć po 115 dniach gry. To oznacza, że – o ile propozycja zostanie przekuta w przepis – zostało jeszcze 12 dni aukcyjnych oraz runda finałowa, w której gracze będą składać oferty w zalakowanych kopertach. Mogą zaproponować w niej dowolnie wysoką kwotę.

Telekomy ciągle milczą o propozycji MAC. Izby, których są członkami dały im czas do poniedziałku na przesyłanie opinii o projekcie nowelizacji rozporządzenia w sprawie przetargu, aukcji oraz konkursu na rezerwację częstotliwości lub zasobów orbitalnych.

Anna Streżyńska, prawnik i b. prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, jest zdania, że po 115 dniu licytacji oferty w kopertach złożą wszyscy uczestnicy aukcji, ale nie wszyscy odbiorą potem rezerwacje. Uważa przy tym, że mechanizm MAC może być później kwestionowany. Wśród operatorów słychać nieoficjalne uwagi, że jest zbyt zbliżony do przetargu.

– To jakiś mechanizm mieszany, trochę przetargowy, trochę aukcyjny. Ma charakter przetargu w związku z tym, że można złożyć jedną ofertę. Jednocześnie, gdy potencjalnie w tym „przetargu” nie zostaną złożone oferty, zwycięzców wyłaniać się będzie na podstawie punktów uzyskanych we wcześniejszej licytacji. W takim scenariuszu de facto wynik pochodziłby z typowej aukcji – mówi Streżyńska.

– W polskim systemie prawnym przewidziano albo aukcję, albo przetarg, skoro więc proponowany mechanizm to taka aukcja okrojona z mechanizmów aukcyjnych, ale i pozbawiona oceny konkurencyjności, to postanowiono uznać to za ciąg dalszy aukcji, jednak, moim zdaniem, legalność takiego hybrydowego rozwiązania może być podważana – ocenia b. szefowa UKE.

Ministerstwo uważa, że propozycja wpisuje się w ramy prawa. – Proponowane rozwiązanie nie zmieniło przyjętej w ustawie – Prawo telekomunikacyjne zasady aukcji, czyli że głównym kryterium oceny ofert pozostaje cena. W przypadku przetargu jednym z obligatoryjnych kryteriów jest zachowanie konkurencji – mówi Artur Koziołek, rzecznik MAC.

– Systemy mieszane nie są niczym nowym. Już w poprzednim rozporządzeniu (w sprawie przetargu oraz konkursu na rezerwację częstotliwości z 2009 r.) w ramach przetargu można było przeprowadzić aukcję – przypomina, „na marginesie”, Artur Koziołek.

Niepewność na giełdzie

– Spodziewam się, że opinie branży o tym pomyśle będą skrajnie krytyczne – ocenia Paweł Szpigiel, analityk DM mBanku. Należy on do grona ekspertów, których zdaniem aukcja powinna być unieważniona, ponieważ za sprawą jednego z uczestników, który podbija ceny spekulacyjnie (NetNet) nie ma szans na jej zakończenie i odbiór rezerwacji. Zakładał, że UKE unieważni procedurę w tym miesiącu, a w przyszłym roku Orange Polska bez problemu wypłaci inwestorom dywidendę. Od wypłaty zależą notowania na giełdzie i zasobność portfeli m.in. otwartych funduszy emerytalnych.

– Realizacja pomysłu MAC oznacza, że prawdopodobieństwo obniżenia dywidendy istotnie wzrasta – przyznaje Szpigiel.

Konrad Księżopolski z biura BESI uważa, że pomysł MAC na finał aukcji raczej niweczy szanse na dywidendę z Orange. Wylicza, że wyceny w aukcji urosną do 9 mld zł, a telekom, aby wygrać, wyda 3,5 mld zł.

Włodzimierz Giller, analityk DM PKO BP, uważa, że wydatek Orange będzie niższy: 3 mld zł. – Z moich wyliczeń wynika, że wówczas Orange będzie stać na 0,5 zł dywidendy na akcję – mówi.

Analitycy widzący szansę inwestorów na utrzymanie wypłaty z Orange zwracają uwagę, że suma, którą wypłaca od kilku lat telekom nie sięga już dawno 2 mld zł, ale jedną trzecią tej kwoty. Na tle wyników operatora nie jest już tak dużym wysiłkiem, więc niewykluczone, że firma nie zrezygnuje z niej.

Efekt 2018

Jeśli aukcja zakończy się zgodnie konsultowanym projektem, a zwycięzcy odbiorą rezerwacje częstotliwości – wyznaczą ceny pasma, o które walczą na kolejne lata. Zgodnie z Prawem telekomunikacyjnym odnowienie rezerwacji pasma na kolejny okres odbywa się za opłatą ustalaną na podstawie średniej ceny z ostatniego przetargu, czy aukcji.

Zwycięzcy aukcji – o ile prawo się nie zmieni, ale nie słychać, aby ktoś próbował takiej inicjatywy – zapłacą za pasmo 800 i 2600 drugi raz za 15 lat.

Wcześniej – w 2018 roku – przyjdzie to uczynić Sferii, spółce powiązanej z grupą Cyfrowy Polsat, dysponującej już blokiem 800 MHz na mocy ugody z rządem, za czasów gdy resortem cyfryzacji kierował Michał Boni.

Rząd poszedł na ugodę, ponieważ udziałowcy Sferii – w tym Zygmunt Solorz-Żak – domagali się rekompensaty strat poniesionych w wyniku przydziału spółce wadliwych częstotliwości. W 2011 r. zapowiedzieli, że pójdą do arbitrażu. Dwa lata potem, w maju 2013 r., wystąpili z pozwem przeciwko Polsce do Trybunału Arbitrażowego Międzynarodowej Izby Handlowej w Paryżu. Zarząd Sferii wskazał potem w wywiadzie, że operator chciałby wymiany wadliwego pasma na blok częstotliwości mieszczący się w zakresie tzw. dywidendy cyfrowej, a więc zasobów, które miały być rozdysponowane w aukcji. Rząd przyjął takie rozwiązanie, jednocześnie – jak się wydaje – zdejmując z przyszłej aukcji potencjalne ryzyko prawne.

Wartość przedmiotu sporu oszacowano na około 1,5 mld zł.

W październiku mniej więcej tyle kosztować będzie w aukcji jeden blok nie zajętego jeszcze pasma 800 MHz.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Polska gra rozpętała światową burzę. Jest blokowana

Gra polskiego studia zbiera dobre opinie, ale twórcy mają potężny problem z jej promocją. ...

Sztuczna ręka od superbohatera

To, co robi brytyjski startup Open Bionics, to jednak nie tylko tworzenie protez ułatwiających ...

Polacy nieufni wobec sztucznej inteligencji

Choć obecnie w Polsce bezpośrednie doświadczenia ze sztuczną inteligencją ma zaledwie 23 proc. osób, ...

Disney+ może być górą w starciu z Netfliksem czy Apple

W wojnie o internetowego widza producenci treści o zasobnych portfelach mogą odnieść zwycięstwo nad ...

Polacy ochronią asystenta Amazona

Alexa, asystent głosowy Amazona, będzie bezpieczniejsza dzięki polskiemu startupowi. Firma Cyberus Labs – specjalizująca ...

Policja w Londynie wykorzysta system rozpoznawania twarzy

Londyńska policja zacznie wykorzystywać monitoring ulic wyposażony w system rozpoznawania twarzy. Zdaniem krytyków, to ...