To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów

Telefon na kartę (system prepaid) wbrew przepowiedniom nie wyszedł z użycia i ma rzeszę zwolenników. Telekomy walczą o nich gigantycznymi pakietami internetu.

Publikacja: 12.03.2024 07:37

Telefonu na kartę używają seniorzy, młodzi oszczędni i cudzoziemcy – podają telekomy

Telefonu na kartę używają seniorzy, młodzi oszczędni i cudzoziemcy – podają telekomy

Foto: shutterstock

Gdy w 2016 r. w Polsce zaczęła obowiązywać rejestracja telefonicznych kart prepaid, wróżono temu segmentowi schyłek. Dziś nie dość, że nadal można korzystać z usług, nie zawierając umowy z operatorem, to jeszcze segment „na kartę” jest polem walki marketingowej i testowania nowych rozwiązań. Dobra wiadomość jest taka, że użytkownicy prepaidów mają szansę korzystać z internetu właściwie bez ograniczeń. Zła – że za usługi płacić trzeba coraz więcej.

Licytacja na gigabajty

Każdy z czterech dużych operatorów komórkowych w kraju obsługuje po kilka milionów użytkowników telefonii na kartę. Wybuch wojny w Ukrainie napędził im klientów w tym segmencie, ale od kilku kwartałów widać „powrót do normalności”. Orange Polska w grudniu 2023 r. miał 4,48 mln użytkowników usług prepaid, o 110 tys. mniej niż we wrześniu i o około 500 tys. mniej niż w grudniu 2022 r. Jolanta Dudek z zarządu Orange Polska, tłumacząc ubytek, mówiła, że to także efekt dużej konkurencji.

W czym przejawia się ta konkurencja? Telekomy licytują się na gigabajty. 4800 GB, 5000 GB, a nawet 5200 GB pojawia się na okładkach starterów z kartami SIM. To pule internetu do wykorzystania przez rok przy spełnieniu konkretnych warunków ofert. Daje to 400–450 GB miesięcznie. Prawda jest jednak taka, że statystyczny użytkownik zużywa tyle w dwa lata.

Czytaj więcej

Polski internet mobilny właśnie mocno przyspieszył. Efekt nowego pasma 5G

– Trwa licytacja na gigabajty. Okładki starterów stały się niezwykle krzykliwe. Jesteśmy już na 5000 GB, a przecież rzeczywiste zużycie przez klienta jest bliższe 17 GB miesięcznie – mówi Mikołaj Pietrzyk, szef marketingu w segmencie usług dla klientów indywidualnych (B2C) w Orange Polska.

– Niektórzy operatorzy weszli w ten rozdział rynkowej gry bardzo agresywnie. My umiarkowanie i zachowując się w ten sposób, staraliśmy się sygnalizować, że nie tędy droga, bo niedługo zera nie zmieszczą nam się na starterach. Bez skutku, dlatego siłą rzeczy dołączyliśmy do tej licytacji. Teraz też mamy 5000 gigabajtów i będziemy pilnować, aby od rynku nie odstawać – zapowiada Pietrzyk.

Walka na startery ma według niego sens. – Nowi użytkownicy prepaid prawie wyłącznie kupują nowe startery. Posiadacze telefonu na kartę są mało przywiązani do konkretnego numeru. Ważniejsze dla nich są media społecznościowe – mówi Pietrzyk.

Czytaj więcej

Ile Polacy płacą za usługi telekomunikacyjne i jak z nich korzystają. Raport UKE

Piotr Fedor odpowiedzialny za prepaid w T-Mobile Polska uważa, że konkurencja rozgrywa się na różnych polach. Uważa, że jego firma zaczęła wyścig na tysiące gigabajtów. – Ktoś mógłby powiedzieć, że na polskim rynku oferty od pewnego czasu są bardzo podobne i trudno mówić o innowacyjności. Nawet jeśli jeden z operatorów zrobi coś nowego, to kolejni bardzo szybko wprowadzają podobne rozwiązania. Nie inaczej jest na rynku prepaid. Dobrym przykładem była nasza oferta z 1200 GB. Trzy miesiące później bardzo podobne oferty wprowadzili inni operatorzy – mówi Piotr Fedor.

Innowacją w segmencie prepaid są subskrypcje. Zbliżają one telekomy do realizacji wizji „operatora w komórce”.

Znamy to już z Netfliksa i innych platform streamingowych: w specjalnej aplikacji podaje się dane karty płatniczej i wybiera wariant usługi.

Telekomy są w trakcie tej podróży. Do nowej funkcji dostosowują aplikacje do kontaktu z klientami: Mój T-Mobile, iPlus, Play24 i Mój Orange.

T-Mobile testuje to pod marką Red Bull Mobile. Kiedy wprowadzi rozwiązanie dla marki głównej – Piotr Fedor nie zdradza.

Bardziej zaawansowana jest Grupa Cyfrowy Polsat. W aplikacji iPlus można już aktywować subskrypcję pakietów prepaid głównej marki – Plus. Z kolei pod submarką a2Mobile pojawił się mobilny internet bez limitu.

Ceny idą w górę

– Konkurencja w segmencie prepaid odbywa się na poziomie wygody obsługi, jakości usług, ale także dystrybucji i widoczności oferty. 80 proc. sprzedaży ma miejsce poza punktami operatorskimi, np. w Żabkach, InMedio czy w Poczcie Polskiej. Z tego względu obok atrakcyjności oferty liczą się także takie elementy jak mechanizmy prowizyjne dla sprzedawców – wskazuje Fedor.

Menedżerowie telekomów nie kryją przy tym, że o użytkowników prepaid nie walczą ceną. Zdaniem Pietrzyka nie dałoby to efektu, bo większość użytkowników nie potrafi nawet wskazać ceny za minutę rozmowy. – Około 30–50 proc. aktywnych klientów korzysta z ofert bez limitu – tłumaczy.

W efekcie rachunki rosną. W Orange w IV kwartale ub.r. średnia opłata za prepaid była wyższa o 7–8 proc. niż rok wcześniej. T-Mobile nie zdradza wzrostu. Cyfrowy Polsat i Play dopiero takie dane pokażą.

– Rynek prepaid przeżył w cztery lata kilka fal podwyżek ceny za minutę rozmowy – tłumaczy Pietrzyk.

W Play, gdy ktoś nie korzysta z pakietu z rozmowami bez limitu, płaci za minutę już 79 gr. W Orange 59 gr. W Plusie i T-Mobile jeszcze 49 gr.

Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
Polski internet mobilny właśnie mocno przyspieszył. Efekt nowego pasma 5G
Telekomunikacja
Nowy lider wyścigu internetowych grup w Polsce. Przełomowy moment dla Polsatu
Materiał Partnera
Play: lider telekomunikacji, który nie zwalnia tempa