Historia sukcesu Lock.me może być cenną lekcją dla innych startupów. Spółka z Wrocławia, która stworzyła platformę dla escape roomów (tzw. marketplace), powstała w tym samym okresie, kiedy zaczęła się wielka popularność takiej formy rozrywki w naszym kraju, a więc na przełomie 2014 i 2015 r. Dzisiaj rozwiązanie opracowane przez Bartosza Idzikowskiego i Jakuba Cabana dla wielu firm z tej branży jest filarem sprzedaży. A na tym nie koniec - Lock.me organizuje „mistrzostwa świata” escape roomów (co roku wydarzenie gromadzi blisko 3 tys. uczestników), współtworzy serię gier planszowych Escape Tales (ok. 150 tys. sprzedanych egzemplarzy od Azji, przez Europę, po USA), czy - razem z BlueKey i Gamedust - rozwija platformę VR dla prowadzących pokoje zagadek na całym świecie. Przy tym wrocławski biznes wciąż działa w modelu startupowym i prowadzony jest przez kameralny, 6-osobowy zespół.

Wyszukiwarka i portal rezerwacyjny w jednym

Escape roomy, zwane również pokojami zagadek, to popularna forma spędzania czasu - scenariusze mają różnorodne tematyki, jak przygodowa, kryminalna, thriller, czy horror. Możesz je odwiedzać z rodziną, czy znajomymi z pracy. Wybór i możliwości są ogromne. Lock.me postarało się o usystematyzowanie tego rynku. Serwis skatalogował pokoje według ceny, czasu gry, poziomu trudności i innych cech. To swego rodzaju wyszukiwarka interesujących użytkownika ofert, ale jednocześnie platforma rezerwacyjna.

– Chcemy popularyzować escape roomy wśród możliwie najszerszej publiczności - ale bez reklam. Dostarczamy jedynie informacji, pozwalamy oceniać i pisać recenzje, aby każdy podjął samodzielną, świadomą decyzje. Stworzyliśmy Lock.me jako pasjonaci tej rozrywk - serwis porządkuje ofertę na danym rynku według odpowiednich kategorii, filtrów, a przede wszystkim na bazie ocen klientów - mówi Bartosz Idzikowski.

Czytaj więcej

Usta i zęby wchodzą do wirtualnego świata. Niezwykłe doznania

Sercem marketplace'u jest autorski algorytm, który pozycjonuje pokoje w rankingu. Bazuje on w głównej mierze na opiniach użytkowników, jednak nie jest to zwykłe przeliczenie średniej ocen. – Bierze on pod uwagę doświadczenie użytkowników, treść opinii, histogram czy czas wystawienia opinii – i ten czas jest tu bardzo ważny. Escape roomy to bardzo dynamiczna branża i pokoje cały czas się zmieniają. Dążymy więc do tego, aby ranking na stronie odzwierciedlał jak najbardziej aktualny stan na danym rynku - tłumaczy Idzikowski. – Pokoje tak bardzo odstają od siebie podejściem do tej rozrywki, że ciężko wrzucać je do jednego worka - niektóre mają bardzo zaawansowane scenografie i koncentrują się na immersji, a inne mają świetne, angażujące zadania i łamigłówki – wylicza.

Polski startup działa m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Czechach, ale też w Australii i USA. Zorganizował pierwsze ogólnopolskie spotkanie branży i targi, jedne z największych w regionie.

Amerykański sen?

Ale ekspansja zagraniczna Lock.me to nie tylko pasmo sukcesów. Wyjście za ocean okazało się bowiem całkwoitą klapą. – Rynek amerykański jest na tyle duży, stale się zmieniający, a przy tym hermetyczny, że zarządzanie jego katalogiem zza oceanu nas przerosło - przyznaje współtwórca Lock.me.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Koniec końców ambitny plan podbicia USA nie wypalił. - Zostaliśmy z jakąś bazą, która w niewielkim stopniu oddawała faktyczny stan rzeczy. Aby nie psuć Amerykanom obrazu ich rynku wśród Europejczyków zdecydowaliśmy się zamknąć ten projekt, co niedługo nastąpi. Może kiedyś do niego wrócimy, ale jeszcze nie teraz i na pewno z innym przygotowaniem wskazuje Idzikowski.

Teraz startup szukuje się do wprowadzenia na międzynarodowy rynek systemu rezerwacyjnego, które będzie dostępny dla escape roomów jako oprogramowanie SaaS.