Reklama

Kluczowe osiem sekund. Pomysł polskiej firmy na naukę robi furorę

Im mniej, tym lepiej. To nie brzmi jak przepis na edukację. A jednak. Teraz sztuczna inteligencja oraz wirtualna i rozszerzona rzeczywistość mają pomóc w zdobywaniu wiedzy w „epoce rozpraszania”. Czy tzw. microlearning będzie rewolucją?

Publikacja: 20.01.2026 04:04

Metody nauki języków obcych zmieniają się w szybkim tempie. Polacy mają rewolucyjny pomysł wykorzyst

tablica, szkoła, język angielski, nauka,

Metody nauki języków obcych zmieniają się w szybkim tempie. Polacy mają rewolucyjny pomysł wykorzystania tzw. microlearningu

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jak krótkie moduły szkoleniowe wpływają na efektywność i koszty nauczania?
  • Jakie technologie wspierają zaangażowanie uczestników kursów microlearningowych?
  • Jakie cele ekspansji geograficznej ma firma Fluentbe?

Tradycyjne, długie szkolenia zazwyczaj wymagają dużych nakładów czasu i generują wysokie koszty przy stosunkowo niskiej efektywności. Microlearning to technika, która zmienia tę dynamikę – krótkie moduły szkoleniowe trwające 5-10 minut są o połowę tańsze w implementacji niż klasyczne programy rozwojowe, a ich opracowanie zajmuje nawet trzy razy mniej czasu. Tak twierdzą we Fluentbe, polskim start-upie, który liczy, że jej rozwiązania zyskają uznanie m.in. w przedsiębiorstwach wdrażających programy rozwojowe, ale nie zamierzających jednocześnie zabierać czasu pracowników godzinami szkoleń. Microlearning przy tym ma być nie tylko skuteczną metodą, ale i ekonomiczną.

Walka o uwagę. Jak przyswajać wiedzę skutecznie? 

Fluentbe to rodzima szkoła języków obcych online, która postawiła na autorską metodologię – firma zaimplementowała model językowy oparty na sztucznej inteligencji w nauczaniu, a przy tym posiada nowatorskie programy dydaktyczne dla różnych branż i własną kadrę lektorską. Tajemnica kryje się w dotarciu do osoby, która ma przyswoić wiedzę. W spółce wskazują, że żyjemy dziś w „epoce rozpraszania” – smartfon w ręce, laptop na kolanach, serial w tle. W takim świecie trudno o skupienie, a jeszcze trudniej o naukę, tymczasem badania pokazują, że ludzka zdolność skupienia skróciła się do zaledwie 8,5 sekundy. A to zbyt krótko, by choć przekartkować podręcznik. Stąd koncept tzw. microlearningu, nauki opartej na krótkich, skoncentrowanych modułach trwających zazwyczaj 5-10 minut. We Fluentbe wskazują, iż główną zaletą tej formy edukacji jest „możliwość przyswajania wiedzy w sposób elastyczny i dopasowany do rytmu codziennej pracy, bez konieczności poświęcania długich godzin na tradycyjne kursy czy szkolenia”.

– Inwestowanie w microlearning to dziś nie tylko kwestia efektywności, ale strategiczny wybór. Firmy zyskują możliwość ciągłego rozwoju pracowników przy minimalnym nakładzie finansowym i czasowym. Pozwala to połączyć realne oszczędności z szybkim wprowadzaniem wiedzy do codziennej praktyki, co w dynamicznym środowisku biznesowym staje się ogromną przewagą konkurencyjną – komentuje Daria Domagała, ekspertka od metodologii we Fluentbe. – Microlearning działa najlepiej, gdy treści są dopasowane do indywidualnego tempa pracy i stylu uczenia się uczestnika. To właśnie atrakcyjność i interaktywność materiału decydują o tym, czy pracownicy naprawdę angażują się w naukę – kontynuuje. I zaznacza, że badania pokazują, iż personalizacja kursów i grywalizacja mogą zwiększyć zaangażowanie nawet o 20 proc., a zastosowanie narzędzi AI pozwala uczestnikom osiągać średnio o 20-25 proc. lepsze wyniki w testach językowych w porównaniu z grupą korzystającą z tradycyjnych metod.

Czytaj więcej

Studia za granicą? Polski start-up otworzył do nich drzwi tysiącom
Reklama
Reklama

Jak wynika z analiz portalu ThriveMyWay, kursy trwające zaledwie 10 minut kończy 83 proc. uczestników, podczas gdy tradycyjne, trwające kilka godzin szkolenia – jedynie 20-30 proc.

Wirtualna Kaia i globalne ambicje

Kluczem w microlearningu jest atrakcyjność, stąd dużą rolę w nauce odgrywają nowe technologie. Elementem zwiększającym zainteresowanie jest wykorzystanie treści wideo, a także systemy VR i AR (wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości), które oferują immersyjne doświadczenia i interaktywną eksplorację materiału. Do tego dochodzą elementy grywalizacji, czyli mechanizmy znane z gier, takie jak punkty, odznaki czy wyzwania, które sprawiają, że nauka staje się bardziej angażująca.

Spółka, założona przez Miłosza Rynieckiego i Jacka Perkowskiego – wcześniej związanych ze ZnanymLekarzem – w ubieglym roku wprowadziła wirtualną nauczycielkę. Bot Kaia rozmawia ze studentami zgodnie ze starannie opracowaną metodologią, z wykorzystaniem asystenta głosowego od ElevenLabs. W tym wypadku jednak – jak przekonuje warszawski start-up – AI wspomoże zwykłych lektorów, a nie zastąpi ich. Z tym konceptem Fluentbe jest jednym z pionierów. Ale tak też było 31 marca 2015 r., gdy firma startowała – wówczas odbyła się pierwsza, testowa lekcja pierwszej polskiej szkoły językowej działającej tylko online. Wtedy wyprzedzili swoje czasy. Ryniecki przyznaje, że z takim modelem nauki i biznesu ruszyli zbyt wcześnie. – Ludzie jeszcze na niego nie byli gotowi. Dopiero zmiany związane z pandemią upowszechniły taki sposób uczenia się – potwierdza współzałożyciel Fluentbe.

Teraz kolejny etap tego rozwoju to AI. Kaia rozmawia z uczniem o tym, co najbardziej go interesuje, przeprowadza przez zadane ćwiczenia czy prowadzi pełnoprawne zajęcia lekcyjne (w przystępnych 15-30-minutowych slotach).

Czytaj więcej

Start-upy 2026. Te młode polskie firmy technologiczne mogą w tym roku namieszać

Start-up trafił do „Financial Times 1000”, prestiżowego zestawienia najszybciej rozwijających się firm w Europie, a także grona najbardziej innowacyjnych firm technologicznych w regionie w ramach 26. edycji konkursu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe. Fluentbe ma już ponad 35 tys. uczniów, głównie pracowników firm (w ramach benefitów pracowniczych). Teraz cel spółki to ekspansja. Biznes poza Polską prowadzony jest już w Hiszpanii, Czechach, Słowacji i na Węgrzech, ale Miłosz Ryniecki widzi ogromny potencjał w Ameryce Łacińskiej Jak twierdzi, tam potrzeba nauki angielskiego jest równie silna jak w Europie, a konkurencja jest mniejsza.

Biznes Ludzie Startupy
Ustawa o KSC to nie deregulacja, a kosztowna maskarada
Biznes Ludzie Startupy
Start-upy 2026. AI, drony i robotyka. Polskie firmy wchodzą w nową erę
Biznes Ludzie Startupy
Start-upy 2026. Te młode polskie firmy technologiczne mogą w tym roku namieszać
Biznes Ludzie Startupy
Podpis elektroniczny w aplikacji mObywatel – cyfrowe narzędzie, które ułatwia życie
Biznes Ludzie Startupy
Nie tylko Ozempic. Polacy chcą odchudzić Europejczyków z pomocą AI
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama