Wielka wojna o 5G. Kto wspiera Huawei, a kto Waszyngton

Richard Yu, prezes Huawei Techologies
bloomberg

Europejscy operatorzy zawierają kontrakty na dostawy sprzętu do budowy sieci 5G z chińskim koncernem znajdującym się w samym centrum wojny technologicznej między supermocarstwami.

Zamysłem amerykańskich władz było odcięcie chińskiego koncernu Huawei od kontraktów na budowę infrastruktury 5G na całym świecie. To się udało Amerykanom jedynie częściowo. Różnego rodzaju zakazy dotyczące uczestnictwa Huawei w budowaniu sieci 5G wprowadzono jak dotąd w: USA, Australii, Japonii i na Tajwanie, czyli w gospodarkach stanowiących łącznie blisko 33 proc. światowego PKB. Najprawdopodobniej pójdą za nimi Kanada i Nowa Zelandia.

Zdecydowana większość państw, w tym również bliscy sojusznicy USA (Polska, Wielka Brytania, Izrael, Arabia Saudyjska…) jak dotąd nie zdecydowało się na żadne zakazy. Wiele krajów kluczy w tej kwestii unikając zajęcia wyraźnego stanowiska. Inne (np. Niemcy, Włochy czy Brazylia) sprawiają wrażenie, że mało prawdopodobne jest u nich wprowadzenie restrykcji przeciwko Huawei. Ten chiński koncern zbudował już zresztą jedną z pierwszych sieci 5G w Europie. W lipcu uruchomił ją w Monako. Co prawda jest to państwo o bardzo niewielkiej powierzchni oraz nie należące ani do UE ani do NATO, to jednak w ślad za nim mogą pójść inne kraje Europy chętnie widzące u siebie chiński kapitał. Koncern Huawei ogłosił w lipcu, że jak dotąd udało mu się zawrzeć na całym świecie 50 kontraktów na dostawy sprzętu i technologii na potrzeby budowy sieci 5G. Bliskie dwie trzecie z nich zawarto w Europie.

CZYTAJ TAKŻE: Trump odpuszcza Huawei

„Faktem jest, iż firma Huawei podpisała 50 kontraktów na komercyjne wdrożenie 5G, w tym 28 w Europie i dostarczyła 150 tys. stacji bazowych do budowy sieci nowej generacji. Nie wszyscy klienci, z którymi mamy podpisane umowy wyrażają jednak zgodę na udostępnienie i upublicznienie ich nazwy. Dlatego też możemy udostępniać wyłącznie informacje, które zostały opublikowane przez klienta” – odpisali przedstawiciele Huawei. Dodali, że operatorzy, którzy budują w Europie sieci 5G z wykorzystaniem technologii tej firmy, to m.in.: Vodafone w Niemczech, Hiszpanii i Włoszech, EE w Wielkiej Brytanii, Elisa w Finlandii oraz Sunrise w Szwajcarii.

Mimo wojny wypowiedzianej mu przez USA, Huawei radzi sobie ze zdobywaniem kontraktów na dostawy sprzętu dla 5G lepiej niż konkurencja. Np. szwedzki Ericsson do końca czerwca zawarł 22 umowy tego typu na całym świecie a Nokia 43 kontrakty. Chiński koncern ZTE – również oskarżany przez amerykańskie tajne służby o zbyt bliskie związki z chińskim wywiadem – zawarł natomiast 25 umów. (I jakoś nie wywołują one większych emocji, choć przecież ZTE został dotknięty amerykańskimi sankcjami jeszcze wcześniej niż Huawei.)

Dylematy technologiczne

Huawei znalazł się w połowie maja na „czarnej liście” amerykańskiego Departamentu Skarbu. Umieszczono na niej również 70 powiązanych z nim spółek. Wpis na tę listę oznacza, że amerykańskie spółki potrzebują specjalnych licencji, by sprzedawać Huawei sprzęt, podzespoły i technologie. Ta decyzja została wówczas uznana za silny cios w chiński koncern i za przeszkodę mogącą poważnie zakłócić łańcuchy produkcyjne Huawei. Prezydent USA Donald Trump po spotkaniu z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem na szczycie G20 w Osace ogłosił, że restrykcje nałożone na Huawei zostaną mocno poluzowane. Początkowo wielu komentatorów odbierało to jako zapowiedź usunięcia Huawei z „czarnej listy”. Szybko jednak okazało się, że chodzi o poluzowanie reżimu wydawania licencji na dostawy dla chińskiego koncernu. Zapowiedziano, że nie będzie problemów za zapewnieniem spółce części do codziennej produkcji, ale dostawy najbardziej nowoczesnych komponentów będą blokowane. W praktyce nie bardzo wiadomo, co się zmieniło, a Huawei nadal stara się zastępować amerykańskie komponenty częściami produkowanymi w innych krajach.

CZYTAJ TAKŻE: Prezes Huawei: Nasza sprzedaż runie przez sankcje Trumpa

Problemem jest również to, że po wpisaniu Huawei na „czarną listę” Departamentu Handlu, Google zapowiedział wygaszenie licencji na system Android dla tej spółki. Rząd USA pozwolił na to, by licencja ta nie wygasła z dnia na dzień, tylko po okresie 90 dni upływającym 19 sierpnia. Co się stanie później nie wiadomo. Może Departament Handlu przyzna Google pozwolenie na przedłużenie licencji dla Huawei. A może nagle użytkownicy urządzeń mobilnych tej spółki zostaną odcięci od możliwości aktualizowania systemu Android oraz usług Google. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Huawei pracuje nad własnym systemem operacyjnym HongMeng OS. Prace nad nim trwają od kilku lat. Pojawiły się też przecieki mówiące, że Rosja oferowała chińskiemu koncernowi wspólne prace nad systemem mającym być alternatywą dla Androida. Jakie jest jednak prawdopodobieństwo, że ten system zyska popularność poza Chinami i Rosją? To wielka niewiadoma, która może ciążyć nad wynikami Huawei.

Rosnący udział w rynku

Wojna handlowa miała jak na razie ograniczony wpływ na przychody spółki. Ren Zhengfei, założyciel Huawei, stwierdził w czerwcu, że amerykańskie sankcje zetną w ciągu dwóch lat około 30 mld przychodu jego spółki. (W 2018 r. wyniósł on 105 mld dol. Pod koniec lipca mówił już jednak, że w tym roku Huawei (a także należąca do niej marka Honor) sprzeda na całym świecie 270 mln smartfonów, gdy w 2018 r. sprzedała ich 206 mln.

CZYTAJ TAKŻE: Skok przychodów Huawei. Czy sankcje nie działają?

Co prawda w czerwcu spółka prognozowała, że jej zagraniczna sprzedaż telefonów może spaść w tym roku nawet o 60 proc., to później coś mogło ją skłonić do większego optymizmu. Na pewno pomaga jej to, że zagraniczne problemy częściowo rekompensuje sobie większą sprzedażą w Chinach. Według danych firmy Kantar, Huawei miała w ChRL w czerwcu aż 41,6 proc. rynku smartfonów. Z analizy przeprowadzonej przez Kantar wynika również, w drugim kwartale sprzedaż smartfonów Huawei w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii spadła łącznie o jedynie 1,9 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem. Wygląda więc na to, że zachodnioeuropejscy konsumenci mało przejmują się szpiegowskimi oskarżeniami wymierzonymi w chiński koncern, amerykańskimi sankcjami ani nawet groźbą tego, że mogą mieć problemy z aktualizacją aplikacji Google.

Przed amerykańskim uderzeniem Huawei był na fali wzrostowej. W pierwszym kwartale 2019 r. jego udział w globalnej sprzedaży smartfonów wynosił, według danych Counterpoint Research, 17 proc. i był większy od udziału jaki miał Apple (12 proc.). Cztery lata wcześniej Huawei miał 5 proc. udziału w światowym rynku, gdy Apple 18 proc. O ile jednak Huawei wypuszczał przez ostatnie lata różnego rodzaju nowe produkty, to Apple wyraźnie wyhamował swoją kreatywność.

Szpiegowskie rewelacje

Huawei bardzo aktywnie broni się przed oskarżeniami dotyczącymi szpiegostwa. Koncern cały czas podkreśla, że nie przedstawiono dowodów na jej nielegalną działalność. Cały czas w mediach pojawiają się jednak nowe oskarżenia przeciwko tej firmie. Np. w maju dziennnik ” De Volkskrant” poinformował, że holenderska agencja kontrwywiadowcza AIVD sprawdza, czy Huawei zainstalował „boczną furtkę” w sprzęcie wykorzystywanym przez jednego z holenderskim operatorów telekomunikacyjnych. Ta „boczna furtka” umożliwiała Chińczykom dostęp do danych dotyczących użytkowników sieci. W kwietniu AVID wydała komunikat mówiący, że jest niepożądanym, by Holandia była zależna od dostawców sprzętu lub oprogramowania „z krajów prowadzących aktywne programy szpiegostwa cybernetycznego przeciwko holenderskim interesom”. Powszechnie uznano to wówczas za ostrzeżenie wymierzone przede wszystkim w Chińczyków.

CZYTAJ TAKŻE: Korea Płn. ma własny internet. Dzięki Huawei?

Amerykański think-tank Henry Jackson Society przebadał natomiast CV 25 tys. pracowników Huawei (dokumenty te wyciekły ze spółki) Okazało się, że wśród personelu koncernu znalazły się osoby pracujące wcześniej w Ministerstwie Bezpieczeństwa Państwowego ChRL, realizujące wspólne projekty z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą oraz będące absolwentami chińskich uczelni wojskowych. Co najmniej 11 pracowników Huawei pochwaliło się ukończeniem Uniwersytetu Inżynierii Informatycznej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Ta uczelnia jest centrum szkolenia na potrzeby cyberwojny. Huawei zaprzecza jednak, by współpracowała z wywiadem.

Koncern Huawei zdobywa kontrakty na całym świecie, choć służby specjalne USA oraz niektórych amerykańskich sojuszników, podejrzewają go o zbyt bliskie związki z chińskim wywiadem. Sankcje jak na razie miały ograniczony wpływ na jego wyniki.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Comarch może nie być w stanie połknąć całego ZUS

Firma ma problemy z przejęciem największego kontraktu w branży IT od Asseco. Decyzje o ...

Żołnierze zbroją się w gogle

Jeszcze jakiś czas temu o możliwości wykorzystania rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości w sektorze militarnym ...

Paryż uderza w Airbnb

Burmistrz Paryża grozi platformie karą za nielegalny krótkoterminowy wynajem mieszkań. Chodzi o 12,5 mln ...

Targi gier E3: nowy Xbox i zapowiedzi przebojów

Xbox nowej generacji, serwis streamingowy Microsoftu, a także zapowiedzi przyszłych przebojów: gier „Star Wars ...

Bruksela szykuje uderzenie w Chiny

Unia Europejska może odciąć chiński koncern Huawei od uczestnictwa w budowie sieci telekomunikacyjnych 5G. ...

Urządzenia domowe szkodliwie promieniują? Ekspert UJ wyjaśnia

Świat nauki jest podzielony w opinii, czy szkodliwe są wysokie czy niskie częstotliwości. Pole ...