„Wujka” Google’a pytamy od 20 lat

BackRub – to hasło, które kojarzy pewnie niewielu, ale to właśnie dzięki algorytmowi o tej nazwie od ostatnich dwóch dekad jesteśmy świadkami internetowej rewolucji.

Publikacja: 27.09.2018 11:38

„Wujka” Google’a pytamy od 20 lat

Foto: cyfrowa.rp.pl

BackRub, później przemianowany na PageRank zmienił współczesny świat. Opracowana przez Larry’ego Page’a oraz Siergieja Brina nowatorska metoda analizy powiązań hipertekstowych to w praktyce serce internetowej wyszukiwarki Google. Dziś mija równo 20 lat, od czas gdy na bazie BackRub stworzono prototyp wyszukiwarki internetowej, a to niewątpliwie przełomowe dzieło dwóch studentów Uniwersytetu Stanforda ujrzało światło dzienne. I w szybkim tempie niemal zmonopolizowało sposób, w jaki poszukujemy wiedzy i odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Bo Google wie wszystko

„Zapytaj wujka Google’a” – dziś wiele osób właśnie tak odpowiada na pytania małżonka, kolegi z pracy, bądź szkoły np. o prognozę pogody w przyszłym tygodniu, o wynik zeszłorocznego meczu ulubionej drużyny, czy choćby o wzór na obliczenie pola graniastosłupa. Bo Google wie wszystko. A przynajmniej większość internautów tak uważa. Zdecydowana większość.

Dane pokazują, że aż blisko 63 proc. z nas znajduje to, czego szuka online, właśnie w wyszukiwarce Page’a i Brina. Uruchomiona 27 września 1998 r. strona dominowała sieć. Jeśli dodamy do niej należące również do koncernu Google serwisy YouTube, czy Google Maps, przez które również poszukujemy odpowiedzi na nasze zapytania, to okaże się, że aż 91 proc. wszystkiego, co internauci na całym świecie poszukują online, przechodzi przez „ręce” koncernu stworzonego w garażu w kalifornijskiej miejscowości Menlo Park.

Firma założona 4 września 1998 r. bryluje na rynku wyszukiwarek internetowych. Drugi z najpopularniejszych konkurentów Google’a, czyli należący do Microsoftu serwis Bing, wykroił sobie jedynie 3 proc. rynkowego tortu. Swego czasu nawet bardziej popularna niż Google platforma Yahoo!, stara się z kolei nie wypaść z rywalizacji. Założony cztery lata wcześniej portal, za którym stoją David Filo i Jerry Yan, koledzy Brina i Page’a ze Stanfordu, lata świetności ma jednak daleko za sobą.

Liczba Sirotty i wpadka z Dragonfly

Mówi się, że nazwa Google powstała z niepoprawnego zapisu słowa „googol”, które oznacza liczbę 10100 (w zapisie dziesiętnym jedynka i 100 zer). Twórcą tego terminu był Milton Sirotta, a spopularyzował go amerykański matematyk i wuj Sirotty, Edward Kasner. Takiej wyceny internetowego giganta zapewne się nie doczekamy. Wszystko jednak wskazuje na to, że Google będzie trzecią firmą w historii, której wartość przekroczy 1 bln dol., a tym samym dołączy do elitarnego grona, które na razie tworzą Apple i Amazon.

Ale Google wcale nie może spać spokojnie. Gigant ma problemy w Europie, gdzie Komisja Europejska nałożyła na koncern rekordowe kary za monopol należących do niego Chrome’a i Androida, a jeszcze większe kłopoty czają się w Chinach.

Tam, co prawda, produkty amerykańskiej firmy są blokowane. Jednak wygląda na to, że niektóre narzędzia Google’a są pożądane w Pekinie. I chodzi o te nie do końca etyczne. W opublikowanym niedawno liście do amerykańskiej Senackiej Komisji Handlu, Nauki i Transportu niejaki Jack Poulson, były pracownik Google’a, ujawnił szczegóły kontrowersyjnego projektu Dragonfly. Miał on umożliwiać chińskim władzom śledzenie obywateli w internecie i cenzurę konkretnych treści.

Dragonfly miał więc umożliwić wejście Google’owi z wyszukiwarką – blokującą dostęp do treści zakazanych przez tamtejszy rząd – na potężny rynek chiński.

Globalne Interesy
Chiny nagle zablokowały dostawy podzespołów do Rosji. Zagrożona produkcja rakiet
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Globalne Interesy
Wkrótce może zabraknąć prądu. Zaskakujący powód
Globalne Interesy
Potężny cios w firmę Kaspersky w USA. Założyciel to barwna postać
Globalne Interesy
Amerykański gigant tak opuścił Rosję, że dalej w niej jest
Globalne Interesy
Firma Elona Muska łamie embargo? Terminale Starlink można kupić w Rosji