Droga Przyszłości, założona przez byłego inżyniera Google Anthony'ego Levandowskiego, to grupa wyznawców dość oryginalnej teorii – koncentrują się oni wokół kultu przyszłej, podobnej Bogu, sztucznej inteligencji. Czy to żniwo technologicznej rewolucji? Faktem jest, że język religii coraz wyraźniej przenika do dyskursu o AI. Geoffrey Hinton – już dziś określany przez część jego zwolenników jako współczesny „prorok AI”, zaś przez innych „ojcem chrzestnym sztucznej inteligencji” – nadaje technologii wymiar transcendentalny. Wskazując na jej boskie cechy, ostrzega przed końcem świata.
Człowiek połączy się z AI?
Hinton należy do osób, które przyszłość AI widzą w ciemnych barwach. Według niego, zależnie od scenariusza, istnieje ryzyko rzędu 10-20 proc., że sztuczna inteligencja doprowadzi do unicestwienia ludzkości. W Dolinie Krzemowej głośno było również o kontrowersyjnej sugestii współzałożyciela PayPala Petera Thiela, jednego z największych inwestorów AI, który – jak podaje NBC News – dał do zrozumienia, że właśnie sztuczna inteligencja może zwiastować nadejście Antychrysta. Takie cytaty i nawiązania sprawiają, że w społeczeństwie może narastać strach przed rewolucją technologiczną i jej konsekwencjami, a w takich sytuacjach najczęściej uciekamy do wiary. W takim ujęciu za proroka można byłoby uznać też uznanego futurystę Raya Kurzweila, który przewiduje, iż do 2045 r. ludzie „połączą się” ze sztuczną inteligencją. Tę formę istnienia nazwał „technologiczną transcendencją”. Od takich teorii oraz ostrzeżeń przed końcem świata lub wizjami raju na Ziemi za sprawą AI, już tylko krok do nowych religii. Czy w sercu stechnicyzowanej Doliny Krzemowej rodzi się cyfrowa duchowość? Czy fakt, że w narracji otaczającej sztuczną inteligencję doszło do znamiennego zwrotu i zamiast dyskusji o algorytmach, mocy obliczeniowej, coraz częściej słyszymy terminy o głębokim zabarwieniu mistycznym, powinien niepokoić?
Czytaj więcej
Katolicka grupa wsparcia Catholic Answers wypuściła chatbota, wspieranego przez awatara 3D, który...
Na ten nowy, quasi-religijny dyskurs nie pozostają obojętne tradycyjne instytucje. Kościół katolicki, pod przewodnictwem papieża Leona XIV (który zastąpił na tronie papieża Franciszka), uczynił etykę sztucznej inteligencji jednym z centralnych tematów swojego pontyfikatu. W opublikowanym w styczniu dokumencie Watykan ostrzegł, że w potencjale AI do siania dezinformacji i manipulacji kryje się „cień zła”.
Naukowcy mówią o „niebie”, „aniołach” i „miłościwej łasce”
Wydaje się, że badacze i inżynierowie z Doliny Krzemowej powinni w takim dyskursie używać argumentów naukowych, a nie języka, który do tej pory zarezerwowany był dla teologów. Ale, jak widać, nowemu trendowi uległ nawet Sam Altman, dyrektor generalny OpenAI. Nie zawahał się określać swoich dzieł (ChatGPT) mianem „magicznej inteligencji na niebie”, swoich pracowników stawiać „po stronie aniołów”. Wspomniany już Geoffrey Hinton, laureat Nagrody Nobla, po odejściu parę lat temu z Google, poświęcił się ostrzeganiu świata przed niekontrolowanym rozwojem technologii, którą sam współtworzył. 77-letni naukowiec, głosząc o egzystencjalnym zagrożeniu, używa apokaliptycznych barw, nadając debacie o AI ciężar ostatecznej konfrontacji dobra ze złem.