Reklama

Samolot-manta coraz bliżej rozbicia duopolu Boeinga i Airbusa. Wyjątkowo oszczędny

Horizon Evo będzie dwupokładowy i ma spalać o 30 proc. mniej paliwa niż klasyczne odrzutowce. Amerykańska firma Natilus zdobyła nowe finansowanie i przyspiesza certyfikację konstrukcji, która ma rzucić wyzwanie gigantom.

Publikacja: 15.02.2026 11:36

Projekt rozwijany przez Natilus ma zapewnić znacznie wyższą efektywność paliwową i niższe koszty ope

Projekt rozwijany przez Natilus ma zapewnić znacznie wyższą efektywność paliwową i niższe koszty operacyjne niż tradycyjne samoloty w układzie „rura i skrzydło”

Foto: Natilus

Amerykańska firma z San Diego zmodyfikowała właśnie głośny projekt swojego samolotu, dodając kolejny pokład. Zmiana została wprowadzona po konsultacjach z Federalną Administracją Lotnictwa (FAA) oraz globalnymi liniami lotniczymi współpracującymi ze spółką. Nowe rozwiązania mają zwiększyć praktyczność konstrukcji, ułatwić budowę i eksploatację, a jednocześnie poprawić komfort oraz bezpieczeństwo pasażerów.

Nowa konstrukcja, nowe zasady gry w lotnictwie

– Nie budujemy po prostu samolotów. Przekształcamy przyszłość lotnictwa, wychodząc poza ograniczenia konstrukcji rura–skrzydło i fundamentalnie zmieniając sposób transportu ludzi i towarów – powiedział Aleksey Matyushev, współzałożyciel i prezes Natilusa. – Dzięki nowemu finansowaniu i wzmocnieniu zespołu jesteśmy w silnej pozycji, by wprowadzić na rynek rodzinę samolotów blended-wing, rozbijając duopol Boeinga i Airbusa oraz wnosząc potrzebne innowacje do branży.

Założony w 2016 r. start-up tworzą specjaliści z takich firm jak Boeing, General Atomics, Northrop Grumman, Skunk Works, SpaceX i Piper Aircraft. Projekt ma zapewnić znacznie wyższą efektywność paliwową i niższe koszty operacyjne niż tradycyjne samoloty w układzie „rura i skrzydło”, zwłaszcza wąskokadłubowe maszyny obsługujące trasy krótko- i średniodystansowe, takie jak Boeing 737 czy Airbus A320/A321.

Konstrukcja blended wing body oznacza, że kadłub i skrzydła tworzą jedną, płynnie połączoną powierzchnię nośną. Ogranicza to opór powietrza i zwiększa efektywność w porównaniu z klasycznymi samolotami, w których skrzydła są mocowane do cylindrycznego kadłuba. Tego typu rozwiązania od lat stosowane są w lotnictwie wojskowym – od koncepcji Northrop Flying Wing po bombowiec stealth B-2 Spirit – jednak w lotnictwie pasażerskim dotąd nie wyszły poza fazę demonstratorów technologii.

Manta, która ma oszczędzać miliardy

Dwupokładowy układ zapewnia większą przestrzeń bagażową nad głowami pasażerów. Górny pokład oferuje więcej miejsc przy oknach – co w konstrukcjach typu blended wing body było jednym z najczęściej zgłaszanych wyzwań projektowych. Samolot zachowuje kompatybilność z istniejącą infrastrukturą lotniskową dla pasażerów i cargo, a dolny pokład umożliwia przewóz standardowych kontenerów lotniczych. W kabinach klasy premium i ekonomicznej przewidziano kilka przejść, co usprawnia zajmowanie miejsc przez pasażerów i skraca czas postoju maszyny na lotnisku.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rewolucja w lotach pasażerskich. Maszyny o dziwnym kształcie zdominują niebo

Silniki w tego typu konstrukcji mogą być montowane na górnej części tylnej sekcji kadłuba, a nie pod skrzydłami. Rozwiązanie to zmniejsza hałas odczuwany zarówno w kabinie, jak i na ziemi, oraz poprawia charakterystykę aerodynamiczną.

Według prezesa Natilusa nowa architektura pozwala nie tylko zmniejszyć opór powietrza o około 30 proc., ale również obniżyć masę konstrukcji przy zachowaniu tej samej liczby pasażerów lub ładunku. W efekcie zużycie paliwa na pasażera może spaść nawet o połowę. To argument szczególnie istotny w kontekście zobowiązań branży lotniczej do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r.

Spółka pozyskała niedawno 28 mln dol. finansowania. Pieniądze te pozwolą dokończyć budowę pierwszego pełnowymiarowego prototypu regionalnego samolotu cargo KONA, który ma wzbić się w powietrze w ciągu 24 miesięcy. Firma rozwija także Horizon Evo – maszynę dla ponad 200 pasażerów, która ma konkurować z Boeingiem 737 MAX i Airbusem A321neo. Ambitny plan zakłada wejście do służby komercyjnej około 2030 r.

Firma argumentuje, że globalny popyt na samoloty przekroczył łączne moce produkcyjne Boeinga i Airbusa – w ciągu najbliższych 20 lat konieczne będzie dostarczenie dodatkowych 15 tys. maszyn, aby zaspokoić światowe potrzeby. Rynek poszukuje więc nowego producenta, który poradzi sobie z ograniczeniami łańcuchów dostaw i zaoferuje lepszy samolot. Portfel zamówień Natilusa jest imponujący: obejmuje obecnie ponad 570 samolotów, z rezerwacjami od takich firm jak SpiceJet, Nolinor Aviation, Flexport i Ameriflight. Łączna wartość zamówień to 24 mld dol. Nową konstrukcją interesuje się też Pentagon.

– Rynek lotniczy jest gotowy na nowego producenta samolotów – mówi miliarder Tim Draper, partner założyciel Draper Associates, który jest jednym z udziałowców Natiliusa i obok licznych funduszy venture capital bierze udział w finansowaniu projektu. Draper zainwestował wcześniej m.in. w Teslę, SpaceX czy Baidu.

Reklama
Reklama

Zagrożony duopol. Kto chce rzucić wyzwanie gigantom?

Natilus nie jest jedynym start-upem, który chce zmienić architekturę samolotów pasażerskich. W Kalifornii rozwijany jest także projekt JetZero, wspierany przez Siły Powietrzne USA i amerykańskie linie lotnicze. Konkurencja w segmencie blended wing body przyspiesza, co może wymusić reakcję dominujących producentów. Boeing już w latach 90. prezentował koncepcję pasażerskiej maszyny w tym układzie, a Airbus w 2020 r. pokazał demonstrator technologii. Dotąd jednak oba koncerny skupiały się na rozwijaniu klasycznych konstrukcji, które wciąż cieszą się ogromnym popytem.

Czytaj więcej

Nowy Concorde. W trzy godziny przez Atlantyk jeszcze w 2029 roku

Nowatorski kształt to jednak również wyzwania. Certyfikacja w FAA może być bardziej skomplikowana niż w przypadku ewolucyjnych modernizacji istniejących modeli. Konieczne jest dopracowanie kwestii ewakuacji, sterowności i stabilności lotu. Nowi producenci muszą też pozyskać miliardowe środki na skalowanie produkcji i przekonać linie lotnicze oraz pasażerów do radykalnie odmiennej sylwetki samolotu.

Dzięki poprawionej aerodynamice i większej efektywności samoloty Natilus mają zużywać o 30 proc. mniej paliwa oraz obniżać emisje CO₂ i koszty operacyjne nawet o 50 proc. Jeśli plany się powiodą, może to oznaczać pierwszy od dekad realny przełom w konstrukcji dużych maszyn pasażerskich i początek końca technologicznej stagnacji w zdominowanym przez dwóch producentów segmencie rynku.

Technologie
„Dzień zero” coraz bliżej. Komputery kwantowe mogą złamać dzisiejsze szyfry
Materiał Promocyjny
Rozwiązania AI dla firm są coraz ważniejsze – agentowa sztuczna inteligencja staje się priorytetem dla dyrektorów IT
Technologie
Ten mikroreaktor jądrowy zwiastuje rewolucję. Da się go przewieźć samolotem
Technologie
Zaskakujący efekt eksperymentu z mózgiem. Ludzie stawali się bardziej hojni
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama