Niczego nie żałuję i będę bywał w Polsce

Właśnie kończy się 4-letni projekt, do którego najęty został ustępujący z 1 listopada szef T-Mobile Polska. Za firmą rebranding, wymiana infrastruktury, przetarg 1800, zmiana struktury zatrudnienia, w wyniku której telekom ma o tysiąc pracowników mniej, wejście w usługi finansowe i przejęcie roamingu krajowego P4. Miroslav Rakowski ocenia również, że telekom ma najwięcej klientów kontraktowych na rynku i jest właśnie bliski 1. miejsca pod względem przychodów. Jest ciągle zaangażowany w działania firmy, która w najbliższym czasie planuje kilka pilotaży nowych usług.

Publikacja: 27.10.2014 07:30

Niczego nie żałuję i będę bywał w Polsce

Foto: ROL

Rpkom.pl: Ile prawdy jest w tym, że już na początku roku porozumiał się pan z DT, że odejdzie z T-Mobile Polska?

Miroslav Rakowski: – To prawda. W DT nic nie dzieje się z dnia na dzień. Przyszedłem tu pod koniec 2010 r. do 4-letniego projektu. Ten projekt właśnie dobiega końca.

Na czym polegać miał ten projekt?  Jakie cele przed panem postawiono?

– Najpierw trzeba było w ówczesnej PTC, dziś T-Mobile Polska uporządkować kilka tematów. Ważną kwestią był rebranding: zmiana marki z Ery na T-Mobile

Był faktycznie potrzebny?

– Był. Choć muszę zdradzić jedną rzecz. Był w spółce przygotowany projekt odświeżenia marki Era. Gotowy, w pełni profesjonalny, robiący wrażenie.

Więc po co był rebranding?

– Rebranding ma swój strategiczny sens. To symbol zmiany, jaką przechodzi firma, a ta firma przechodziła wówczas zmianę. Kończył się wieloletni spór akcjonariuszy. Nowy właściciel postawił na synergie, które można uzyskać dzięki przynależności do jednej międzynarodowej grupy. Polska spółka bardzo dużo na tym skorzystała.

Można te synergie skwantyfikować? Ile T-Mobile Polska zyskał?

– Nie mam tych liczb pod ręką, ale gdy patrzę na Roberta Lewandowskiego, biegającego po boisku w koszulce z literą „T”, a z drugiej występującego w kampanii polskiej spółki, to myślę sobie, że taki zabieg marketingowy nie byłby możliwy gdybyśmy zachowali Erę.

Wróćmy do czteroletniego projektu. Jakie cele biznesowe i finansowe pan realizował?

– Firma miała wrócić na pozycję lidera: po pierwsze pod względem liczby abonentów – to się udało…

Czy na pewno?

– Dziś T-Mobile jest liderem pod względem liczby  wszystkich klientów. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że T-Mobile jako jedyny nie zalicza do statystyk post-paidu kart M2M – to tym bardziej.

Co dalej? Co jeszcze było w założeniach?

– T-Mobile Polska miał zostać także liderem pod względem przychodów. Jak się przyglądam wynikom trzeciego kwartału to tak może być.  I tu żałuję nieco, że rozstaję się ze spółką teraz, bo ominie mnie  moment pełnej satysfakcji z osiągniętego celu.

Z drugiej strony,  ze względu na różne struktury organizacyjne telekomów każdy inaczej raportuje, co zdecydowanie utrudnia rzetelne porównania. Abstrahując od tego, ja wierzę, że jest możliwe, aby T-Mobile Polska wrócił do przychodów 7 mld zł rocznie. To się wydarzy na pewno,  bo firma ma duży potencjał.

Za pana kadencji T-Mobile Polska zaczął współpracę z Orange przy modernizacji sieci komórkowej.

– To nie była modernizacja, to była właściwie wymiana starej sieci na nową. Kosztowała nas w ciągu ostatnich 2-3 lat 2 mld zł.

Nie dało się tej współpracy przekuć w coś więcej?

– To znaczy?

W Wielkiej Brytanii mamy joint venture T-Mobile i Orange – Everything Everywhere.

– Ale w związku z tym, w wielkiej Brytanii nie ma T-Mobile. W Polsce ludzie jeżdżą dziś po kraju i widzą, jaki postęp technologiczny miał miejsce przez ostatnich kilka lat. Na tym postępie oparliśmy strategię. Wierzę, że nie ma nic ważniejszego dla ludzi niż dostęp do przepływu informacji i przepływu pieniądza.

Czy to przypadkiem nie zbytnia futurologia? Mam wrażenie, że wiele ludzie w Polsce, poza dużymi miastami,  żyje inaczej: bez pogoni za informacją, smartfonami, czy nowinkami technologicznymi.

– Dla mnie przepływ informacji i przepływ pieniądza  to podstawa piramidy Maslowa, najważniejsze potrzeby, których spełnienie to gwarancja przetrwania. Ludzie muszą i chcą się komunikować oraz potrzebują środków do życia.  Nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. To z tego powodu weszliśmy jako T-Mobile w bankowość. Nie po to, aby być bankiem, albo kupić bank. Nie kupujemy banku. Chcieliśmy brać udział w tych dwóch najważniejszych procesach, a telekomy mają w tym zakresie największe doświadczenie.

Większość transakcji w Polsce to transakcje gotówkowe.

– To się będzie szybko zmieniać. Tak jak i – moim zdaniem – zastosowanie technologii mobilnych. Wyobrażam sobie, że starsza osoba mieszkająca w małej wsi zamiast jechać 40 kilometrów do większej miejscowości, w której jest przychodnia, czy szpital, będzie mogła włączyć komputer, czy ekran telewizora i za pomocą jednego przycisku skonsultować się z lekarzem. T-Mobile Polska będzie wkrótce prowadził pilotaż dużego projektu z zakresu ochrony zdrowia.

W październiku miała ruszyć komercyjna oferta w segmencie energetycznym. Zapowiedział ją prezes Tauronu.

– To raczej nie będzie jeszcze oferta komercyjna.

Odkąd pamiętam powtarzał pan, że T-Mobile dystrybutorem energii nie będzie i że szukacie czegoś więcej.

– Bo tak jest i tak się dzieje. Grupy telekomunikacyjne i energetyczne mogą wspólnie realizować większe i mniejsze inwestycje, współpracować przy projektach inteligentnych liczników pomiaru energii itd. A dystrybucja energii? Rynek ten dopiero się otwiera. Jest trudny. Nie ma gdzie się spieszyć.

Telefonica Deutschland po przejęciu e-Plusa ogłosiła właśnie, że zwolni około 1,5 tys. osób…

– Czytałem.

T-Mobile przejął GTS. Tu też będzie restrukturyzacja zatrudnienia?

– Jeśli, to będą to już decyzje mojego następcy. Odkąd przyszedłem organizacja zmieniała się pod tym kątem znacznie. Zamiast  5,5 tys. pracowników, dziś T-Mobile Polska zatrudnia 4,5 tys. osób, licząc razem z około 400 osobami, które przeszły do NetWorks!. Nie chodziło tylko o to, aby liczbę wyjściową zmniejszyć. Struktura została przeorganizowana: część osób zajęła się bankowością, część projektami z zakresu ochrony zdrowia. Nad ważnym, strategicznym dla nas projektem – nowym CRM- od dłuższego czasu pracuje wydzielona grupa 70 osób. Ostatecznie struktura się spłaszczyła. Zamiast TOP50 kluczowych menedżerów, mamy dziś TOP 30. To pokazuje, w którą stronę poszliśmy.

Wspomniał pan o CRM-ie. Czy on nie miał być już gotowy?

– To skomplikowany projekt i jego realizacja wydłużyła się. Najpierw będzie gotowy jednolity system dla klientów biznesowych. Jeszcze w tym roku. To strategiczny element integracji GTS. Przedsiębiorcy tego właśnie oczekują: jednej faktury, jednego opiekuna, szybkiej obsługi.

A kiedy system obejmie także segment klientów indywidualnych?

– To bardziej skomplikowane. Telekomy – nie tylko T-Mobile – stoją teraz przed wyzwaniem, jakim jest uproszczenie struktury systemów IT. Widać to chociażby po ogłoszonym kontrakcie  Cyfrowego Polsatu i Polkomtela z Asseco. W T-Mobile Polska działa ponad 200 różnych aplikacji. Część starszych rozwiązań, chcemy oddać w outsourcing.

Nie żałuje pan, że przejęliście GTS, a nie Netię?

– Jestem absolutnie przekonany, że podjęliśmy dobrą decyzję. W Netii, jak przyznaje sam Mirek Godlewski, b. prezes spółki, do integracji jest aż dziewięć  różnych systemów, to patchwork. My tutaj mamy ich mniej, a integracja operatorów mobilnego i stacjonarnego też  jest wyzwaniem. Generalnie, niczego nie żałuję.

Także tego, że zarzucił pan polskim urzędnikom układ komentując porozumienie MAiC z właścicielami Sferii?

– ………..

Nie komentuje pan, ale wszyscy już wiemy w Polsce, że układ po czesku  „tunel”?

– Zostawię niechybnie to słowo tutaj po sobie (śmiech)

Nie był pan za to na dywaniku w DT?

– Nie.

Na jakim etapie jest ta sprawa?

– Spraw dotyczących przyznania Sferii częstotliwości bez przetargu jest kilka i sądy je ostatecznie rozstrzygną. My podtrzymujemy wszystkie nasze zarzuty.

Zdradzi Pan, jakie są pana dalsze plany zawodowe?

– Dziś nie mogę jeszcze o nich mówić. Do końca roku na pewno się to wyjaśni. Myślę jednak, że będę bywał w Polsce.

Pamiętam, że jest pan właścicielem kamienic w Cieszynie. Nie da się z tego żyć?

– To moja pasja. Gdybym urodził się jeszcze raz, chciałbym być architektem. Jest jednak jak jest. Lubię więc myśleć, że człowiek musi mieć dwie prace: jedną dla siebie, drugą dla swoich pieniędzy.

Dziękujemy za rozmowę.

CV

Miroslav Rakowski (ur. 1968) jest Czechem o polskich korzeniach. Został prezesem T-Mobile Polska z początkiem 2011 roku. Z Grupą Deutsche Telekom związany jest od 2002 r. Przez 8 lat pracował w T-Mobile Czechy w Pradze, gdzie odpowiedzialny był za sprzedaż i obsługę klientów. Po przejęciu w 2009 roku przez T-Mobile Czechy Ceske Radiokomunikace (telefonia stacjonarna), uczestniczył w procesie integracji spółek w ramach struktur T-Mobile Czechy. W latach 1992-2002 zajmował menedżerskie stanowiska w Gillette Czechy oraz COTY Czechy w Pradze i COTY Polska w Warszawie. Ukończył Politechnikę w Brnie na wydziale Inżynierii i Technologii. Jest żonaty i ma syna.

Rpkom.pl: Ile prawdy jest w tym, że już na początku roku porozumiał się pan z DT, że odejdzie z T-Mobile Polska?

Miroslav Rakowski: – To prawda. W DT nic nie dzieje się z dnia na dzień. Przyszedłem tu pod koniec 2010 r. do 4-letniego projektu. Ten projekt właśnie dobiega końca.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy