KOMENTARZ: Bruksela powiedziała

Publikacja: 15.02.2013 10:31

„Bruxellae locuta, causa finita”. Deregulacji BSA na 11 gminnych rynkach nie będzie. Analizy należy rozpocząć na nowo. I może nawet słusznie, bo się masa zamieszania narobiła z tą deregulacją. Ale ja nie o tym.

W 2006 r. Komisja Europejska pozwała Polskę, która nie gwarantowała odpowiedniego umocowania Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W stwierdzonej przez premiera potrzeby łatwo byłoby go odwołać nie przyjmując rocznego sprawozdania. Z niezależnością urzędów regualcyjnych w ogóle było w Polsce słabo, bo każda zmiana partii rządzącej oznaczała zmianę na tym stanowisku. No ale, przynajmniej trzeba było zmienić ustawę, odwołać „ich” prezesa, a powołać „naszego”. A z tym trochę roboty jednak było (ta droga zresztą wciąż jest otwarta).

Ingerencja Komisji  wygląda inaczej. – Nie, tak tego nie możecie zrobić. Zrobicie tak, jak to wynika z naszych rekomendacji – tak w większości ważnych spraw może zadecydować Komisja. A co to jest Komisja? To rząd Unii Europejskiej wyłaniany w drodze politycznych ustaleń. Od kogo zatem zależne są lokalne decyzje regulacyjne? Od polityków.

Fakt, polityczna sitwa w Brukseli może działa inaczej, niż polityczna sitwa w Warszawie. Może bardziej musi się liczyć z międzynarodową opinią publiczną? Może bardziej kieruje się międzynarodowymi standardami, niż lokalnymi gierkami. Ale nie tylko upolityczniona Komisja wychodzi ponad lokalne układy. A BEREC?

Pamiętam inną polityczną batalię z 2009 r. o Europejską Grupę Regulatorów. Od razu podniósł się polityczny wrzask o zamachu na niezależność krajowych regulatorów. Komisja z kamienną miną wycofała się ze swoich pomysłów, zaakceptowała koncepcję BEREC… który dzisiaj ma niewiele do powiedzenia, bo decyzje i tak zapadają w Komisji. Pogratulować brukselskim wygom, jak rozegrali sprawę. Długo się uczyć takiej skuteczności.

W efekcie Komisja i tak objął funkcję superragulatora, ale jednocześnie generuje czysto polityczne projekty, jak Agenda Cyfrowa. Więc wszystkie kraje, chcą czy nie chcą będą Agendę realizować, bo Komisja ma teraz sporo narzędzi nacisku, aby w tym kierunku sterować. „Bruxellae locuta…”

„Bruxellae locuta, causa finita”. Deregulacji BSA na 11 gminnych rynkach nie będzie. Analizy należy rozpocząć na nowo. I może nawet słusznie, bo się masa zamieszania narobiła z tą deregulacją. Ale ja nie o tym.

W 2006 r. Komisja Europejska pozwała Polskę, która nie gwarantowała odpowiedniego umocowania Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W stwierdzonej przez premiera potrzeby łatwo byłoby go odwołać nie przyjmując rocznego sprawozdania. Z niezależnością urzędów regualcyjnych w ogóle było w Polsce słabo, bo każda zmiana partii rządzącej oznaczała zmianę na tym stanowisku. No ale, przynajmniej trzeba było zmienić ustawę, odwołać „ich” prezesa, a powołać „naszego”. A z tym trochę roboty jednak było (ta droga zresztą wciąż jest otwarta).

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
Uwaga na nowe pułapki w roamingu. Jak za granicą łączyć się taniej lub za darmo
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Telekomunikacja
Gigant ogłasza przełom w łączności. To zupełnie nowa jakość
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?