Internet wymyka się podatkom

Pierre Moscovici, unijny komisarz ds. gospodarczych, opowiedział się za zniesieniem weta odnośnie do podatku cyfrowego
AFP

Unijne weto blokuje zmiany w opodatkowaniu firm cyfrowych. Komisja Europejska apeluje o jego zniesienie, bo wspólnota traci miliardy euro rocznie.

Trzy kraje — Irlandia, Dania i Szwecja — sprzeciwiają się podatkowi od firm internetowych. Po raz kolejny wywołało to dyskusję o zasadzie jednomyślności w decyzjach podatkowych w UE.

Firmy żyjące z internetu płacą efektywny podatek w Europie na poziomie 9,5 procenta, dwukrotnie mniej niż firmy z pozostałych sektorów gospodarki. Głównie dlatego, że system podatkowy tradycyjnie opiera się na zasadzie, że podatek płacony jest tam, gdzie firma mą fizyczną siedzibę, a nie tam, gdzie faktycznie uzyskuje przychody.

Komisja Europejska zaproponowała zmianę i wprowadzenie czasowo podatku obrotowego, a docelowo – podatku od tzw. cyfrowej obecności. Inicjatorem była Francja, po miesiącach negocjacji ten pomysł popierają prawie wszyscy, w tym również Polska.

CZYTAJ TAKŻE: Europejskie firmy internetowe nie chcą dodatkowego podatku

– Spróbujemy osiągnąć porozumienie w tej sprawie na radzie ministrów finansów w marcu. Ale ciągle trzy kraje się sprzeciwiają – mówił w czwartek Pierre Moscovici, unijny komisarz ds. gospodarczych i podatków. Francuz brał udział w debacie zorganizowanej przez think tank Bruegel i przekonywał, że w dzisiejszych czasach utrzymywanie zasady jednomyślności w głosowaniach w dziedzinie polityki podatkowej w UE nie ma sensu.

Propozycja podatku od firm cyfrowych prawdopodobnie zostanie odrzucona. Choć ma poparcie 25 z 28 państw członkowskich, reprezentujących 96 proc. populacji Unii

– Byliśmy w stanie znieść jednomyślność w decyzjach dotyczących walki z terroryzmem. Ale nie możemy tam, gdzie chcemy walczyć z oszustami podatkowymi — mówił Moscovici.

Podatki to ostatnia, oprócz spraw zagranicznych, sfera polityki UE, gdzie obowiązuje prawo weta. To dlatego propozycja podatku od firm cyfrowych prawdopodobnie zostanie odrzucona. Choć ma poparcie 25 z 28 państw członkowskich, reprezentujących 96 proc. populacji Unii.

Google ma w Polsce 1,2 mld wpływów z reklam w skali roku, Foto: Bloomberg

Podatek miałby objąć od 120 do 150 przedsiębiorstw. Szacuje się, że połowa z nich to firmy amerykańskie, a jedna trzecia – europejskie.

Skończyć z jednomyślnością

Komisja Europejska proponuje, żeby zasadę jednomyślności znieść, bo jest też coś takiego jak suwerenność podatkowa UE. I w wypadku tych transakcji, które mają charakter ponadgraniczny, powinna obowiązywać większość kwalifikowana. — Oczywiste, że nie ma sensu, i nie można, wprowadzać głosowania większościowego w sprawie opodatkowania pracy. Czy harmonizacji stawek podatkowych. Ale dlaczego utrzymywać weto dla podatku cyfrowego — mówił w czwartek Pierre Moscovici, unijny komisarz ds. gospodarczych i podatków.

CZYTAJ TAKŻE: Bruksela na wojennej ścieżce z gigantami internetu

Komisja Europejska w marcu 2018 roku zaproponowała opodatkowanie firm żyjących z internetu w taki sposób, żeby dochody szły do budżetów krajów, gdzie ulokowani są użytkownicy tych usług. Nawet jeśli dane przedsiębiorstw nie ma tam żadnego biura. Do powszechnie stosowanej w księgowości obecności fizycznej miałoby dojść nowe prawne pojęcie “obecności cyfrowej”. Przyjmuje się, że platforma cyfrowa ma podlegającą opodatkowaniu „obecność cyfrową” lub wirtualne stałe miejsce prowadzenia działalności w danym państwie członkowskim, jeżeli spełnia jedno z następujących kryteriów:

— jej roczne przychody uzyskane w danym państwie członkowskim przekraczają próg wynoszący 7 mln euro;

— ma w danym państwie członkowskim ponad 100 tys. użytkowników w roku podatkowym;

— w roku podatkowym między danym przedsiębiorstwem a użytkownikami biznesowymi zawieranych jest ponad 3 tys. umów o usługi cyfrowe.

Rozwiązanie przejściowe

Prace nad taką nową definicją i model dzielenia zysków między państwa członkowskie zajmą jednak w tym wypadku więcej czasu. Dlatego KE zaproponowała rozwiązanie przejściowe, czyli podatek od niektórych przychodów z działalności cyfrowej, który natychmiast zacząłby generować przychody dla państw członkowskich. I miałby zastosowanie nie do zysków, ale do przychodów osiąganych z określonych rodzajów działalności cyfrowej, które całkowicie wymykają się obecnym ramom podatkowym:

— ze sprzedaży przestrzeni reklamowej w internecie;

— z działalności w zakresie pośrednictwa internetowego, która zapewnia użytkownikom możliwość interakcji z innymi użytkownikami i może ułatwiać im zawieranie ze sobą transakcji sprzedaży towarów i usług;

— ze sprzedaży danych generowanych w oparciu o informacje przekazane przez użytkowników.

Dochody z tego podatku zasilałyby państwo członkowskie, w którym znajdują się użytkownicy, a podatkiem obciążone byłyby wyłącznie przedsiębiorstwa, które w skali globalnej osiągają łączne roczne przychody w wysokości 750 mln euro, a w skali UE – przychody w wysokości 50 mln euro.

Facebook nie zapłacił za 2017 rok ani złotówki podatku, Foto: Bloomberg

Podatki? Przecież płacimy

Przetarciem przed wprowadzeniem podatków od technologicznych gigantów może być batalia polskiego rządu z Uberem. Resort infrastruktury opracował kontrowersyjny projekt ustawy o transporcie, która ma obligować takie firmy, jak amerykańska aplikacja łącząca pasażerów z kierowcami, czy estońsko-chiński Taxify, do płacenia podatków w Polsce.

W nowelizacji wpisano wymóg posiadania wpisu do CEIDG lub KRS od podmiotu świadczącego usługi pośrednictwa w przewozie. A to – jak tłumaczy nam Marek Kowalski, przewodniczący Federacja Przedsiębiorców Polskich – może stać w sprzeczności z prawem UE. – Ogranicza to bowiem możliwość konkurowania podmiotom zarejestrowanym na terenie UE, a świadczącym usługi poza granicznymi państwa w którym są zarejestrowani – przekonuje.

CZYTAJ TAKŻE: Rząd chce sięgnąć do kieszeni Ubera

Alex Kartsel, country manager Taxify w Polsce, twierdzi, że informacje o tym, iż zagraniczne aplikacje do zamawiania przejazdu w naszym kraju nie rozliczają się z fiskusem, to mit. Według niego oskarżenia o niepłacenie podatków to przekłamanie, ponieważ kierowca może korzystać z aplikacji jedynie posiadając jednoosobową działalnością gospodarczą lub współpracując z firmą pośredniczącą.

Faktem jest jednak, że i Uber, i Taxify, mają centra bilingowe za granicą (na terenie UE). Pierwsza z firm taką jednostkę ma w Holandii, druga – Estonii. Amerykański operator odrzuca jednak oskarżenia o unikanie podatków. Powołuje się na dane Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej, z których wynika, że Uber płaci ich więcej niż kluczowe korporacje taksówkowe w naszym kraju. Zysk Ubera w naszym kraju w 2017 r. sięgnął 8,8 mln zł netto, a kwota odprowadzonego podatku przekroczyła 1,6 mln zł (w przypadku warszawskich korporacji Ele i Sawa Taxi to odpowiednio 0,1 oraz 1,1 mln zł podatku).

Internetowi giganci Google, Amazon, Facebook wykazały w sumie w Polsce 1,77 mld zł przychodów za 2017 r. Najwięcej – spółka Amazon Fulfillment Poland, bo ponad 1,42 mld zł, w przypadku spółki Google Poland było to 318 mln zł – wynika z bazy danych Ministerstwa Finansów. Z raportu rocznego Facebook Poland wynika że spółka miała 30,7 mln zł przychodów.

CZYTAJ TAKŻE: Internetowi mistrzowie optymalizacji podatkowej

Ich łączny dochód to ok. 147,7 mln zł, zaś podatek za 2017 r. – 27,5 mln zł (15 mln w przypadku Amazona i 12,5 mln zł w przypadku Googla). Facebook nie zapłacił za 2017 r. ani złotówki podatku, bo wykazał nadpłatę. Według szacunków analityków agencji mediowej Starcom, udział Google’a w całym rynku reklamowym w Polsce (biorąc pod uwagę wydatki netto) wynosi 12,2 proc. a w rynku reklamy internetowej 36,2 proc. To daje ok 1,2 mld zł wpływów z reklamy w skali roku.

 

Polski resort finansów jest za

Przy braku porozumienia co do kształtu podatku cyfrowego w jego pierwotnej wersji polskie Ministerstwo Finansów zgłosiło propozycję ograniczenia nowych rozwiązań do cyfrowych usług reklamowych – wynika z komentarza resortu dla „Rzeczpospolitej”. Podobny pomysł mają Niemcy i Francja. Polski fiskus w ogóle jest zaangażowany w prace międzynarodowe nad opodatkowaniem usług cyfrowych w miejscu ich świadczenia, ale nie posiada szacunków, ile Polska traci na braku odpowiednich rozwiązań. – Bardzo trudno oszacować skalę zjawiska transferu zysków z Polski do krajów uznawanych za tzw. raje podatkowe. Wydaje się natomiast, że to zjawisko ma u nas znaczenie, szczególnie dla wpływów budżetowych – komentuje prof. Dominik Gajewski z SGH.

 

OPINIA

Dariusz Rosati
eurodeputowany PO, sprawozdawca podatku cyfrowego w Parlamencie Europejskim

Amerykańskie firmy cyfrowe sprzedają tyle samo, a często nawet więcej w Europie niż w USA. Ale to tam płacą podatki. Np. Google płaci w USA 6 mld dol. podatków, a w Wielkiej Brytanii 18 mln dol., czyli ponad 30 razy mniej. Mimo że ma tam tylko trzy razy mniej użytkowników. Europa nie otrzymuje należnej jej części opodatkowania, bo dochodzi do potężnych i zgodnych z prawem transferów. Musimy opodatkować tę działalność, te dochody, które są osiąganie w Unii.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ośmiolatek stał się najlepiej zarabiającym youtuberem świata

Ośmioletni Amerykanin prowadzący kanał recenzujący zabawki, Ryan ToysReview, okazał się najlepiej zarabiającym youtuberem. W ...

WEBCON DAY 2019 już blisko

Największa w Polsce konferencja o digitalizacji i automatyzacji procesów biznesowych w praktyce odbędzie się ...

Polski bionanosatelita może zmienić medycynę

Czy lekarstwo na raka zostanie wynalezione w kosmosie? Jeśli tak się stanie, może być ...

Co piąty startup wsparty przez państwo jest już martwy

Na rynku pojawia się coraz więcej innowacyjnych biznesów zbudowanych na państwowych pieniądzach. Mimo to ...

IBM potajemnie wykorzystał milion zdjęć twarzy internautów

Koncern IBM wykorzystał bez pytania zdjęcia użytkowników sieci społecznościowych do trenowania sztucznej inteligencji. Uczył ...

Technologiczne koncerny pasą się na prasie

Twórcy boją się, że unijna dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym nie ...