Dzieje się tak nawet pomimo ewolucyjnych zmian w obowiązujących przepisach. Jedną z takich zmian było uchwalenie 12 lat temu pakietu regulacji wspierających inwestycje telekomunikacyjne – tzw. Megaustawę (ustawa z 7.05.2010 r. o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych).  Co więcej, zmiany takie następowały również w kolejnych latach, a pomimo tego, niektóre organy stosujące prawo zdają się ich nadal nie dostrzegać.

Na potwierdzenie postawionej powyżej tezy wystarczy spojrzeć na proces związany z lokalizowaniem stacji bazowych. Generalna zasada stanowi, że jeżeli stacja powstaje jako samodzielny obiekt na gruncie, to wymaga pozwolenia na budowę (nie dotyczy to obiektów tymczasowych i przenośnych wolno stojących masztów antenowych, które mogą być realizowane na zgłoszenie). Nie budzi to większych wątpliwości. Jednocześnie, w związku z brzmieniem art. 29 ust. 3 pkt 3) ust. 4 pkt 3 Prawa budowalnego takich wątpliwości nie powinno budzić lokalizowanie stacji bazowych na istniejących obiektach w oparciu co najwyżej o zgłoszenie, które jest niezbędne do uzyskania dla stacji wyższych niż 3 metry, a dla stacji niższych nie ma obecnie potrzeby dokonywania takiego zgłoszenia. Oczywiście są wyjątki od takiego trybu działania jak np. lokalizowanie stacji na zabytku wpisanym do rejestru, jednakże podstawowa zasada opierając się o brzmienie przepisów prawa budowlanego powinna być oczywista gdyż obecnie przepisy te są jednoznaczne.

Jednak interpretacja prawa często znacząco odbiega od tych czytelnych zasad. Co prawda, przed wejściem w życie zmian wprowadzonych Megaustawą, Prawo budowlane stanowiło krótko, że instalowanie „urządzeń” na obiektach budowlanych nie wymaga pozwolenia, to już wtedy intencje ustawodawcy były czytelne. Efektem pojawiąjących się wówczas poglądów kwestionujących, czy takimi właśnie „urządzeniami” są też stacje bazowe były kolejne nowelizacje Prawa budowlanego. Niektóre składy sądów nie miały wątpliwości, że w zakresie pojęciowym „urządzeń” o których mowa była w np.. 29 Prawa budowlanego mieszczą się również stacje bazowep. (np. NSA w wyroku z 17.04.2009 r. II OSK 548/08 i wyroku z 15.12.2010 r. II OSK 210/10), a inne wprost przeciwnie p.(np. NSA w wyroku z 25.11.2008 r. II OSK 1458/07).

Odpowiedzią na te rozbieżności miały być zmiany wprowadzone zarówno Megaustawą jak i późniejsze nowelizacje Prawa budowlanego. W Prawie budowlanym wprost wskazano więc, że nie wymaga pozwolenia na budowę „instalowanie na obiektach budowlanych stanowiących albo niestanowiących całości techniczno-użytkowej urządzeń, w tym antenowych konstrukcji wsporczych i instalacji radiokomunikacyjnych, a także związanego z tymi urządzeniami osprzętu i urządzeń zasilających”. Przy czym – jeżeli wysokość tych „urządzeń” przekracza 3 m, wymagane jest dokonanie zgłoszenia. W uzasadnieniu projektu podkreślono, że zmiana ma na celu właśnie usunięcie omawianych wątpliwości w interpretowaniu pojęcia „urządzenia”.

Pomijając wyjątki, można stwierdzić, że od wielu już lat - jak i obecnie - stacja bazowa lokowana na budynku wymaga zgłoszenia, ale tylko jeżeli jej wysokość przekracza 3 m. Jasno wynika to z przepisów. Co istotne, już w 2012 roku potwierdził powyższe Generalny Inspektor Nadzoru Budowlanego w oficjalnym stanowisku uzgodnionym z Ministerstwem Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej (DPR/INN/022/23/2012).

Niestety nadal można spotkać stanowiska, w których kwestionuje się tak wyraźne intencje prawodawcy (np. wyrok NSA z 2 września 2020 r. II OSK 1049/20). Kuriozalne jest wręcz to, że w niektórych przypadkach stwierdza się, jakoby kolejne nowelizacje Prawa budowlanego w istocie niczego nie zmieniły. Od inwestorów , pomimo jasnej treści przepisów Prawa budowlanego, czasami wciąż oczekuje się uzyskania pozwolenia na budowę – mimo, że inwestycja obejmuje jedynie instalację stacji bazowej na obiekcie budowlanym. U podstaw takich oczekiwań stoją nieprzekonujące argumenty.

Po pierwsze, wadliwie utożsamia się pojęcie „urządzenia” użyte w omawianych przepisach z terminem „urządzenia budowlanego”, o którym mowa w innym miejscu Prawa budowlanego. Kwestionujący możliwość lokowania stacji bazowych w oparciu o artykuł 29 ust. 3 lub ust. 4 Prawa budowlanego stoją na stanowisku, że pojęcie „urządzeń” zawarte w art. 29 jest tożsame z pojęciem „urządzeń budowlanych". Takie stanowisko jest błędne i nie ma oparcia  w obowiązujących przepisach. Umyka tu kluczowa zasada wykładni prawa – skoro ustawa posługuje się dwoma różnymi pojęciami, to należy rozumieć je odrębnie. Również logika podpowiada, że „urządzenie” jest pojęciem zdecydowanie szerszym niż rodzajowo określone „urządzenie budowlane”. Wyjaśnić należy, że kluczową cechą „urządzenia budowlanego” jest jego służebna rola względem obiektu – takie urządzenie ma służyć użytkowaniu obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem. Jako, że stacja bazowa ze swej istoty nie spełnia tego kryterium – organy wadliwie przyjmują, że nie stanowi ona „urządzenia” na obiekcie, zwolnionego z pozwolenia na budowę (bo nie jest „urządzeniem budowlanym” mylonym z „urządzeniem”).

Czasami argumentację uzupełnia się wadliwym rozumieniem pojęcia „instalowania”. Wskazuje się, jakoby to pojęcie miało obejmować jedynie nieskomplikowane i proste czynności montażowe, a przez to w ocenie niektórych podmiotów nie może się odnosić to urządzeń stacji bazowej.  Warto jednak podkreślić, że pojęcia „instalowania” nigdzie jednak nie zostało zdefiniowano w taki właśnie sposób. Tego rodzaju ograniczające założenia są więc całkowicie dowolną interpretacją organów. Zbyt dowolną, gdyż stoją w sprzeczności z jasno wyrażonymi przecież intencjami prawodawcy.

Nie jest jasne dlaczego wciąż pojawiają się działania nieuwzględniające wydawałoby się jednoznacznego brzmienia przepisów i w istocie kwestionujące intencje ustawodawcy. Jeżeli nawet wcześniej mogły pojawiać się pewne wątpliwości, to przecież wraz z kolejnymi nowelizacjami powinny one zostać jednoznacznie rozwiane. Szczęśliwie jednak w orzecznictwie spotyka się już coraz więcej prawidłowych stanowisk – na uwagę zasługują chociażby wyroki NSA z 28.01.2016 r.: II OSK 1325/14 i II OSK 1247/14.

Inwestorzy nadal jednak funkcjonują w stanie wysokiej niepewności prawnej. W skrajnych przypadkach rozbieżność może prowadzić nawet do zarzucenia dokonania samowoli budowlanej. Dopóki problemu nie rozwiąże kolejne doprecyzowanie ustawy, rozstrzygnięcie trzeba pozostawić rozsądkowi organów stosujących prawo. Obowiązanych przecież do działania w oparciu o przepisy w ich aktualnym, a nie zdezaktualizowanym brzmieniu. Jednocześnie jednak postęp technologiczny, jak i niedawne czasy istotnych obostrzeń związanych z warunkami pandemii pokazały jak istotnym dla społeczeństwa jest szybka możliwość zapewnienia dobrej łączności telekomunikacyjnej. Nie jest to jednak możliwe w warunkach ustawicznej niepewności wynikającej z nieprawidłowego stosowania dobrego prawa. W takim przypadku działania prawodawcy są i będą torpedowane przez nieprawidłową wykładnię.