325 dolarów, czyli około 1,23 tys. zł, wydawaliśmy średnio w pierwszym półroczu tego roku na zakup smartfona – wynika z danych przygotowanych dla „Rzeczpospolitej” przez firmę analityczną GfK. Dla porównania jeszcze w 2017 r. było to średnio 285 dol., co przy ówczesnym kursie dawało niecałe 1,1 tys. zł.

Czytaj także: Najwięcej wydajemy na smartfony

Ten wynoszący około 14 proc. wzrost to pochodna kilku zjawisk zachodzących niemal równocześnie, ale mających różne podłoże.

Rośnie otwarty rynek

Eksperci wskazują przede wszystkim na rosnącą siłę nabywczą Polaków. Mając więcej w kieszeni, częściej decydujemy się na zakup urządzeń wydajniejszych i bardziej reprezentacyjnych (z większym ekranem). Drugi powód to spadek innowacyjności producentów aparatów, który powoduje, że nie czujemy potrzeby zmiany, jeśli telefon działa bez zarzutu.

Na wzrost wydatków Polaków na telefon przekłada się także polityka operatorów telekomunikacyjnych coraz częściej rezygnujących z ofert typu „smartfon za złotówkę” na rzecz sprzedaży ratalnej.

To element istotny chociażby z tego względu, że GfK w swoich wyliczeniach nie obejmuje sprzedaży subsydiowanej, a jedynie tzw. otwarty rynek. Rok temu telekomy stały się aktywnym uczestnikiem tego rynku: zaczęły sprzedawać telefony na raty, nie uzależniając transakcji od tego, czy kupujący jest ich abonentem. Jaki wpływ miała ta decyzja na wzrost średniej ceny telefonu – danych na razie brak.

Utrudnia tę ocenę brak informacji ze strony wszystkich operatorów, które telefony sprzedawały się w ub.r. najlepiej. Informacji takich przestał udzielać operator sieci Play, który jako pierwszy zaczął sprzedawać smartfony na otwartym rynku na raty.

Czytaj także: Polska przestała być zieloną wyspą smartfonów

Danymi takimi podzielił się z nami Orange Polska, ale ten telekom sprzedaje telefony każdemu, a nie tylko swoim abonentom, zaledwie od kilku dni.

W minionym roku największą popularnością wśród klientów Orange cieszyły się smartfony kosztujące około 1 tys. zł: Huawei Mate 10 lite Dual SIM, Samsung Galaxy J5 Dual SIM z 2017 roku oraz Huawei P20 lite Dual SIM.

Jak pisaliśmy już na łamach „Rz”, fakt, że płacimy za telefon więcej niż kiedyś, wspierał przychody telekomów w I kwartale.

Właśnie opublikowane sprawozdanie półroczne Orange Polska pokazuje, że podobnie było i w minionym, drugim kwartale br. Ten telekom (pierwszy podzielił się sprawozdaniem) odnotował wzrost przychodów ze sprzedaży sprzętu o 15 proc. rok do roku, do 352 mln zł. W sumie po półroczu wpływy Orange Polska z tego tytułu wynosiły ponad 700 mln zł.

Bogatszy świat

Mimo obserwowanej tendencji średnia cena zakupu smartfonu w Polsce jest nadal niższa niż aktualnie w skali świata. W 2018 r. – mówią dane GfK – za smartfon płacono na świecie średnio 384 dol., o 2 proc. mniej niż w 2017 r.

Ten delikatny spadek można tłumaczyć właśnie mniejszym popytem na telefony, ale nie tylko. Miniony rok minął jeszcze pod znakiem cenowej konkurencji ze strony chińskich producentów, wchodzących na kolejne rynki. Można tu wskazać markę Xiaomi, która – jak wynika z nieoficjalnych informacji – zamierza walczyć ceną także o klientów telefonów 5G.

Czytaj także: Zginane ekrany i 5G mają uratować rynek smartfonów

Średnia cena aparatu spadła, choć sprzedawało się więcej urządzeń premium. Jak podało GfK, w 2018 r. segment najdroższych smartfonów, z ceną ponad 800 dol., odpowiadał za 12 proc. sprzedaży (rok wcześniej było to 9 proc.).

Wzrósł także udział telefonów ze średniej półki cenowej (przedział 150–400 dol.) i odpowiadały one za 46 proc. światowej sprzedaży. Potencjał rynku smartfonów zależy od tego, jak szybko upowszechnią się sieci nowej generacji 5G i zaczną kusić konsumentów większą prędkością. Producenci zaczęli je już sprzedawać, przy czym – jak wyliczaliśmy – telefony te są zwykle ponad dwu-, trzykrotnie droższe od najpopularniejszych modeli. W Polsce telekomy, takie jak Play czy T-Mobile Polska, pozwalają na razie testerom na skorzystanie z nielicznych nadajników 5G.