Pravosud, który jeszcze na początku roku rósł jak na drożdżach, przez inwazję Rosji znalazł się w trudnej sytuacji. Jego niezwykle innowacyjny projekt niemal z dnia na dzień praktycznie stracił odbiorców. Ukraińską firmę, którą kieruje Mykhailo Vertepa, uratował Google. – Nie jest tajemnicą, że wojna ma negatywny wpływ na lokalną gospodarkę i większość przedsiębiorstw. Nasi klienci – działy prawne korporacji, kancelarie prawnicze – doświadczyli znacznych cięć kosztów. Nie mówiąc już o małych firmach, które próbują tylko przetrwać. Dla naszego biznesu okazało się to poważnym ciosem – wspomina prezes Pravosud.

Pomoc przyszła niespodziewanie – start-up znalazł się w programie Ukraine Support Fund, realizowanym przez Google. Do spółki popłynęło finansowanie. – Dotacja od Google pomogła nam utrzymać płynność oraz większość zespołu i zapewnić nieprzerwane usługi klientom. Program dał nam szansę, by kontynuować rozwój oprogramowania, który wstrzymaliśmy przez wojnę – dodaje Vertepa.

Tygodnie ślęczenia w aktach sądowych

A oprogromaowanie jest wyjątkowe. Start-up stworzył bowiem inteligentny system, który jest w stanie wyręczać prawników w mozolnym przeszukiwaniu akt sądowych. Mykhailo, który jestem prawnikiem z ponad 20-letnią praktyką, większość kariery zawodowej spędził, pracując w ukraińskich i międzynarodowych kancelariach. Gdy musiał reprezentować klientów przed sądami, doświadczył, jak wiele czasu zajmuje przygotowanie do rozprawy. – Stworzenie strategii procesowej zawsze wymaga analizy praktyki sądowej. Musisz zrozumieć, w jaki sposób sędziowie oceniają poszczególne sprawy, jakie są najlepsze argumenty, dlaczego sąd najwyższy uchylił dany wyrok. Aby to osiągnąć, musisz zbadać mnóstwo orzeczeń w rejestrze sądowym. A w Ukrainie w tym rejestrze znajduje się ponad 100 mln orzeczeń. Przeciętnie poświęca się dni, a nawet tygodnie na znalezienie odpowiednich tekstów, które można wykorzystać w danej sprawie – tłumaczy nasz rozmówca.

Czytaj więcej

Wojna i trauma. Ukraińcy mają lek

Przedzieranie się przez tomy akt to karkołomne wyzwanie. Dlatego, gdy na początku 2018 r. ukraińskie władze udostępniły do pobrania i przetworzenia informacje z rejestru sądowego, Vertepa zdecydował się na stworzenie zaawansowanej platformy do analizy procesów sądowych. Tak powstał Pravosud, system dla prawników, który „pobiera” wiele otwartych zbiorów danych, w tym orzeczenia sądowe, przetwarza je i udostępnia potrzebne informacje. Dzięki temu rozwiązaniu prawnicy są w stanie wyszukiwać teksty orzeczeń, czy analizować, w jaki sposób każdy sędzia ocenia sprawy. – Wizualizujemy dane statystyczne. System może także zbadać historię postępowań sądowych w dowolnej firmie, przejrzeć wszelkie akty dyscyplinarne dotyczące sędziów, ich zeznania podatkowe, co jest szczególnie ważne w świetle działań antykorupcyjnych. Może też monitorować bieżące procesy i dostarczać aktualizacji – wylicza założyciel start-upu z branży legal tech.

Ekspansja w regionie

Na razie Pravosud działa lokalnie (zarabia na miesięcznych subskrypcjach za użytkowanie oprogramowania), ale start-up ma ambicję, by ze swoimi algorytmami wyjść na rynki Europy Środkowo-Wschodniej.

– Skupiamy się przede wszystkim na Ukrainie. Naszymi klientami są najwięksi operatorzy telekomunikacyjni, m.in. Kyivstar, Vodafone czy Lifecell, a także banki, jak Ukrsibbank i Raiffeisen, czy firmy transportowe, farmaceutyczne i kancelarie prawne – wskazuje Mykhailo Vertepa.

Partnerem start-upu i aniołem biznesu, który zainwestował w ten innowacyjny projekt, jest Sayenko Kharenko – wiodąca ukraińska kancelaria prawna. – Regularnie testujemy z nimi nasze pomysły i przeprowadzamy rozmowy z ich prawnikami, aby stale ulepszać aplikację – wskazuje prezes Pravosud.