Zaostrza się batalia o prawa autorskie w sieci

Wczoraj w ramach inicjatywy Razem dla Kultury został złożony w Kancelarii Prezydenta apel o poparcie dla unijnej dyrektywy. Obecni byli m.in. artyści Marek Kościkiewicz i Urszula Dudziak.
Michał kolanko

Im bliżej do głosowania w Parlamencie Europejskim, tym goręcej na linii twórcy – serwisy internetowe, głównie amerykańskie.

Parlament Europejski ma głosować dyrektywę o prawach autorskich 27 marca. Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, od czwartku czołowe europejskie i amerykańskie firmy internetowe mają prowadzić akcję polegającą nawet na blokowaniu całych serwisów czy też niektórych funkcjonalności, aby w ten sposób zwrócić uwagę użytkowników, do czego – ich zdaniem – dyrektywa ma doprowadzić.

CZYTAJ TAKŻE: Starcie twórców z gigantami sieci

Koncerny sprowadzają uchwalenie przepisów w obecnym kształcie do końca wolności w internecie i wprowadzenia opłat za korzystanie np. z dzieł kultury, takich jak piosenki, artykuły czy zdjęcia. Twórcy odpowiadają, że takie stawianie sprawy jest nieprawdą i nadużyciem.

Apel mediów

Dodatkowo przeciwko takiemu prezentowaniu tematu zaprotestowało ponad 260 dziennikarzy, redaktorów naczelnych, fotoreporterów i wydawców wiodących tytułów z całej Europy, w tym z Polski. Pod listem podpisali się autorzy z takich tytułów jak „Figaro”, „Le Monde”, „Der Spiegel”, „Corriere della Sera”, „La Stampa” czy „The Guardian”. – Przyjęcie tej dyrektywy to dla mediów sprawa życia i śmierci i kwestia utrzymania się wielu artystów i autorów – alarmują media z Unii Europejskiej.

CZYTAJ TAKŻE: Europejscy dziennikarze stają w obronie praw autorskich

W apelu zwracają także uwagę, że dyrektywa ma jedynie zmusić internetowych gigantów do tego, aby przynajmniej część wpływów z europejskiego rynku reklamowego przeznaczyły one dla twórców treści, na których rozpowszechnianiu zarabiają. Dzisiaj nie dość, że zagarniają większość rynku i traktują treści jak własne, to jeszcze szeregiem nielegalnych praktyk ograniczają konkurencję. Google został w środę ukarany przez Komisję Europejską już trzecią wysoką karę, ostatnia dotyczy niedozwolonych praktyk na rynku e-reklamy.

CZYTAJ TAKŻE: Unia: trzecie uderzenie w Google’a

Walka się zaostrza, ponieważ w grę wchodzą ogromne pieniądze. Dochody z praw autorskich, które pochodzą z artykułów prasowych, filmów i wszystkich treści udostępnianych przez europejskich twórców w internecie, na głównych platformach internetowych, szacowane są na 22 mld euro. Same prawa autorskie z mediów społecznościowych to według szacunków 4 mld euro, z czego większość przypada na Facebooka. „Prawdziwa obrona internautów to dostęp do niezależnej i różnorodnej informacji” – czytamy w apelu mediów.

Twórcy u prezydenta

Walka o poparcie dla dyrektywy toczy się także w Polsce. Wczoraj w ramach inicjatywy Razem dla Kultury został złożony w Kancelarii Prezydenta apel o poparcie dla unijnej dyrektywy. „W najbliższych dniach Parlament Europejski podejmie decyzje o przyjęciu artykułów 11 i 13 dyrektywy o prawach autorskich na jednolity rynek cyfrowy. Przepis zobowiąże internetowe korporacje, takie jak Google, YouTube i Facebook, do uczciwego dzielenia się zyskiem z twórcami” – piszą sygnatariusze.

CZYTAJ TAKŻE: Kto naprawdę finansuje kampanię przeciwko art. 13 dyrektywy?

Jak podkreślał już w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Marek Kościkiewicz, obecnie koncerny internetowe – głównie te amerykańskie – są tak silne, że narzucają twórcom model, w jakim chcą się rozliczać z ogromnych wpływów generowanych przez korzystanie z dzieł kultury. – To się musi zmienić i potrzebujemy do tego wsparcia polityków, nasz głos musi zostać usłyszany – mówi Kościkiewicz.

Koncerny internetowe – głównie te amerykańskie – są tak silne, że narzucają twórcom model, w jakim chcą się rozliczać z ogromnych wpływów generowanych przez korzystanie z dzieł kultury

– Czujemy się fatalnie, twórcy, muzycy, pisarze i dziennikarze. Nasz głos jest niesłyszalny. Koncerny zarabiają setki milionów na naszej twórczości. Walczymy w obronie naszych praw. Mam nadzieję, że dyrektywa zmieni tę sytuację. Walczymy o to, co nam się należy – mówiła Urszula Dudziak, która z Markiem Kościkiewiczem i Janem Młotkowskim z ZAiKS uczestniczyli w konferencji przed Pałacem Prezydenckim. Wszyscy podkreślali, jak ważne jest to, jak zagłosują polscy eurodeputowani.

Jak zauważał w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Jean-Noël Tronc, szef francuskiej organizacji Sacem (odpowiednik ZAiKS), kampania firm internetowych to pokaz silnego lobbingu. – Google wpływa na organizacje pozarządowe, które alarmują, że dyrektywa oznacza cenzurę czy ACTA 2. To bardzo nośne hasło, tymczasem ta sprawa nie ma nic wspólnego z ACTA. Ale taki przekaz dotarł do publicznej debaty – dodał. Zwrócił też uwagę, że pierwsza fala tzw. protestów przeciwko dyrektywie przyciągnęła zaskakująco mało osób. – W Krakowie przyszło 35 osób, w Warszawie – 30, w Katowicach – 25. Najwięcej, bo 100, w Berlinie – mówił.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Cyfrowe giganty stają się jeszcze większe

Spółki technologiczne, w tym przede wszystkim internetowe zdetronizowały pod względem wartości rynkowej korporacyjnych gigantów ...

YouTube uderza w przeciwników szczepienia dzieci

Platforma zablokowała reklamy przy materiałach tzw. ruchu antyszczepionkowego – zarówno chodzi o pojedyncze filmy ...

Wiceprezes Ericssona: Polska może jeszcze zostać europejskim pionierem w 5G

W połączeniu z istniejącymi centrami badawczo-rozwojowymi, szacujemy wartość inwestycji i produkcji w Polsce na ...

Zabrał hasła do grobu. Klienci nie mogą wypłacić 190 mln dol.

QuadrigaCX, kanadyjska firma zajmująca się handlem kryptowalutami informuje, że nie jest w stanie wypłacić ...

Fake newsy stają się coraz groźniejsze

Nieprawdziwe informacje mogą szkodzić przedsiębiorcom, a nawet wpływać na wyniki wyborów. Do walki z ...

Inteligencja wchodzi do polskich domów

Coraz chętniej instalujemy różnego rodzaju czujniki, alarmy i systemy sterowania zintegrowane z naszymi smartfonami. ...