Dyrektywa o rynkach cyfrowych DMA może na rynku sprowokować istną wojnę między firmami, a amerykańskie koncerny technologiczne, mogą zostać postawione przed wyborem - osłabić się lub wycofać z Europy. Chodzi o prawdziwy wstrząs - Unia chce przykładowo umożliwić prowadzenie rozmów użytkownikom korzystającym z różnych komunikatorów czy platform. Czyli korzystający z Telegrama będzie mógł połączyć się z użytkownikiem Whatsappa, a żaden nie będzie musiał instalować konkurencyjnej aplikacji.

W ramach DMA mniejsze aplikacje komunikacyjne będą mogły prosić o interwencję i umożliwienie swoim użytkownikom wysyłania i odbierania wiadomości za pośrednictwem platformy większej firmy.

Unia Europejska tym samym zmieni zasady obowiązujące firmy o dużych rozmiarach i wpływach – tzw. firmy gatekeeper, które już wyrażają zaniepokojenie potencjalnym wpływem DMA na bezpieczeństwo i innowacyjność.

Czytaj więcej

UE zakłada technologicznym gigantom kaftan bezpieczeństwa

Zmiany nie są rewolucyjne, niektóre rozwiązania wejdą w życie za cztery lata. Większe firmy mogą być również zobowiązane do umożliwienia swoim użytkownikom wyboru różnych sklepów z aplikacjami. Czyli użytkownik iPhone'a, zyska możliwość  pobierania aplikacji nie tylko z App Store.

„Te przepisy zrównoważą rynki cyfrowe, zwiększą wybór dla konsumentów i położą kres wielu najgorszym praktykom, w jakie duże technologie stosowały na przestrzeni lat – wyjaśnia komisja Europejska.

W efekcie Google może być zobowiązany do niereklamowania własnych usług lokalnych, usług turystycznych lub usług pracy nad usługami konkurencji w wynikach wyszukiwania, zaś Apple może nie być w stanie zmusić użytkowników do korzystania z usługi płatności przy zakupie aplikacji