Metaverse zaskakuje na wiele sposobów: grafika jak z gier lat ’90, dziwny i niewygodny sprzęt potrzebny do wejścia w wirtualną przestrzeń, wiele pojęć, które kojarzą się z science- fiction. Do tego wszystkiego avatary bez nóg. Tak na dzień dzisiejszy wygląda „Meta”, czyli metaverse Marka Zuckerberga. Niedawne badania jego użytkowników wskazały, że jest ich niewielu i nie są szczególnie zadowoleni z zajęć oferowanych przez Marka Zuckerberga. Nie zniechęca to jednak wielu firm, takich jak Nike, Louis Vuitton czy Gucci przed inwestowaniem i wchodzeniem ze swoimi produktami do innych metaversów.

Skoro w metaverse pojawia się na razie tak niewielu użytkowników, to co tak bardzo przyciąga świat biznesu? Odpowiedź może być tylko jedna: możliwości, te zidentyfikowane i te jeszcze nie odkryte. Tak jak w wielu obszarach, podmioty wyznaczające kierunki rozwoju mają szansę zająć najlepsze miejsca w nowym świecie, aby potem stać się przykładami do naśladowania dla wielu innych. Metaverse poruszył środowisko technologiczne oraz biznesowe, jak mało co, na tegorocznym Infoshare. Temat był omawiany wielokrotnie z różnych punktów widzenia. Wśród wymienianych jako te, które mogą najwięcej zyskać na wejściu do metaverse, są branże: modowa, gamingowa, rozrywkowa  czy e-learningowa. Wraz z nowymi możliwościami biznesowymi pojawiają się także nowe wyzwania, w szczególności kwestie prawne do rozwiązania. Jednym z podstawowych zagadnień, które mają kluczowe znaczenie dla prowadzenia biznesu w Meta jest ochrona własności intelektualnej, która w świecie wirtualnym będzie mierzyć się nowymi wyzwaniami.

Twórcą w świecie Metaverse będzie mógł zostać każdy, co oznacza możliwość ochrony dzieł  za pomocą między innymi praw autorskich. Już w tej chwili wiele podmiotów korzysta w wirtualnym świecie również z zarejestrowanych znaków towarowych. O ile odnośnie zgłoszeń znaków towarowych powstały już wytyczne na poziomie europejskim, jakie sformułowania w liście towarów i usług odnoszące się wirtualnej rzeczywistości będą akceptowane, o tyle kwestia dochodzenia praw związanych z tymi rejestracjami jest wciąż pełna pytań. Jednym z nich jest zagadnienie poszukiwania naruszeń i ochrony przed nimi, innym zjawisko przenoszenia znaków towarowych do metaverse bez zgody ich właścicieli w świecie realnym, kolejnym kwestia ochrony niezarejestrowanych znaków towarowych używanych w świecie wirtualnym.

Dochodzenie ochrony napotka zupełnie nowe wyzwania, takie jak ustalenie prawa właściwego czy jurysdykcji sądów danego Państwa. W tym miejscu należy wskazać, że pewne kwestie ujawniają się w zależności od tego czy mamy do czynienia z zcentralizowanym metaverse, czyli takim który został stworzony i jest zarządzany przez jedną firmę, czy z metaverse zdecentralizowanym, który zarządzany i kontrolowany jest przez jego użytkowników. O ile w przypadku zcentralizowanych światów takich jak „Meta”, wcześniej znana jako Facebook, akceptowane przez użytkowników regulaminy narzucone przez korporację przewidują procedurę w przypadku naruszenia praw własności intelektualnej, to w przypadku światów zdecentralizowanych dochodzenie ochrony tych praw może stać się wyzwaniem. Najprawdopodobniej w tym zakresie będzie potrzebna interwencja prawodawcy, ponieważ już teraz niektóre serwisy w swoich regulaminach zawierają ograniczenia, jeżeli chodzi o możliwość dochodzenia np. w procedurze take down notice (usunięcia materiałów), które w poczuciu autora czy uprawnionego do znaku towarowego naruszają jego prawa. Oznacza, to, że standardowe listy ostrzegawcze mogą w zdecentralizowanym świecie metaverse nie działać tak efektywnie. Np. platforma Decentraland, czyli platforma wirtualnego świata 3D oparta na technologii blockchain, dostępna za pomocą przeglądarki, zapewnia „Tryb składania zawiadomień w przypadku naruszenia praw autorskich”, przy czym nie gwarantuje, że składane zawiadomienia rzeczywiście zostaną przez Fundację Decentraland przekazane. Zastrzeżenie „w miarę możliwości fundacja [Decentraland – przyp. red.] może próbować dotrzeć do strony, która mogłaby naruszyć Twoje prawa, aby przekazać Twoje zawiadomienie. Fundacja nie jest w stanie ocenić zasadności prawnej roszczeń” nie brzmi niestety jak efektywny sposób ochrony praw autorskich.

Innym aspektem jest wybór prawa obowiązującego w przypadku sporów związanych z działaniami oraz tworzonymi elementami świata metaverse. Rozpoczynając swoją przygodę, użytkownik akceptuje różnego rodzaju regulaminy, których akceptacja może łączyć się również z akceptacją rozwiązywania sporów na podstawie egzotycznych przepisów prawnych. Takie zapisy w regulaminach, przynajmniej w teorii, mogłyby ograniczyć albo w sposób znaczący utrudnić dochodzenie ochrony przez właścicieli praw własności intelektualnej. Dodatkowo w przypadku znaków towarowych pewnego rodzaju wyzwanie może stanowić zasada terytorialności ochrony znaku towarowego. Znak towarowy jest chroniony na terenie jednego Państwa lub w wybranych Państwach lub w wybranym regionie. W tym kontekście uprawniony, który dochodzi swoich praw będzie musiał udowodnić, że naruszenie znaku towarowego w metaverse miało konsekwencje na obszarze, na którym dany znak jest chroniony, co może być trudne. Problem ten mogłaby rozwiązać zasada związania prawem unijnym podmiotów, które kierują swoje usługi do użytkowników z Unii Europejskiej bez względu na to, gdzie dany dostawca usługi ma swoją siedzibę. Wprowadzenie takiej zasady jest proponowane przez Komisję Europejską, w akcie o usługach cyfrowych.

Inną zasadą charakterystyczną dla znaków towarowych, która może wymagać doprecyzowania jest zasada specjalizacji. Wątpliwości budzi bowiem możliwość ochrony znaku towarowego przeciwko jego naruszeniu w metaverse w sytuacji, gdy porównujemy dobra oraz usługi wirtualne oraz dobra i usługi ze świata rzeczywistego. Technicznie nie są one tymi samymi towarami czy usługami. Jeszcze trudniej może być w przypadku towarów i usług, które nie mają swojego odpowiednika w rzeczywistości. W najbardziej znanej sprawie dotyczącej naruszenia znaku towarowego w metaverse, czyli amerykańskiej sprawie Nike vs. StockX LLC, token NFT powiązany był z oryginalnym towarem. W lutym 2022 Nike złożył pozew przeciwko platformie e-commerce Stockx przed Sądem Okręgowym w Nowym Jorku, zarzucając jej naruszenie znaku towarowego i uszczerbek na renomie. Zdaniem Nike Stockx sprzedawał tokeny (NFT) tenisówek Nike za pomocą znaku towarowego należącego do Nike, bez jej zezwolenia. Nike zarzuca również, że StockX „wprowadza w błąd” konsumentów oferując tenisówki po mocno zawyżonych cenach, Stockx argumentował, że jego tokeny NFT nie są wirtualnymi produktami, a obrazami związanymi z oryginalnym produktem, który został należycie uwierzytelniony. Firma Nike zarzuciła sprzedaż podrobionych towarów, ale w trakcie postępowania zostały one zweryfikowane jako oryginalne. Wciąż nie znamy rozstrzygnięcia sądu w tej sprawie, ale z pewnością wyznaczy ona kierunek oceny naruszeń znaków towarowych w metaverse.

Jak widać na przedstawionych przykładach, prawne aspekty z pewnością grają kluczową rolę w kształtowaniu nowej rzeczywistości. Musimy jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ uzgodnienie i uchwalenie nowych przepisów  często wymaga czasu. Fakt, że światy metaversalne zaistniały dość szybko w zbiorowej świadomości i na poziomie unijnych instytucji tworzone są zespoły projektowe pracujące nad rozwiązaniami dostosowanymi do nowej, równoległej rzeczywistości, napawa optymizmem. Modyfikacja obecnych przepisów oraz nowe rozwiązania potrzebne są jak najszybciej, tak aby w czasie, gdy ilość użytkowników metaversów będzie już naprawdę znacząca, prawne aspekty ich funkcjonowania zostały w zadawalającej części dopracowane.