Rejestracja jazdy batem na piratów

Kamery samochodowe pozwoliły szybko ustalić przebieg tragicznego wypadku na Słowacji z udziałem polskich kierowców. Na zdjęciu: auta tuż przed kolizją.
Słowacka policja

Najpierw na YouTubie popularność zdobyły amatorskie filmy z wypadkami. Wideorejestratory stały się jedną z najszybciej rosnących kategorii, jeśli chodzi o sprzedaż sprzętu elektronicznego.

– Rynek wideo rejestratorów ma się dobrze i nadal rośnie, szacunkowo ponad 20 proc. rocznie pod względem ilości sprzedanych sztuk. Wynik wartościowo powinien być jeszcze lepszy, bo zainteresowanie przesuwa się w kierunku produktów droższych i lepszej jakości – mówi Tomasz Siedlecki, dyrektor marketingu RTV Euro AGD. – O ile rok temu poszukiwane były modele w cenie ok. 100 zł, teraz największa dynamika występuje w modelach w cenie 300 zł i powyżej i w znanych markach – dodaje.

Marki są nawet większymi optymistami i potwierdzają, iż na rynku nadal mamy boom. – Wzrost sprzedaży rejestratorów trasy to 30–40 proc. rocznie. Tendencja jest wzrostowa, ponieważ zmienia się świadomość ludzi na temat kamer samochodowych. W wielu sytuacjach ratują one z opresji. Wprowadzamy na rynek coraz to lepsze wideo rejestratory – mówi Krzysztof Korpal, właściciel KGK TRADE i założyciel marki Xblitz. Jest na tym rynku od pięciu lat.

ZOBACZ TAKŻE: Kamera poprawi powietrze

– Obserwujemy już wzrost sprzedaży w Polsce i prognozujemy, że w niedługim czasie z uwagi na zmianę przepisów na Zachodzie ten trend przeniesie się na kolejne rynki. Widać już, że to nie tylko moda, ale niezbędne urządzenie dla kierowcy, zarówno zawodowego, jak i przeciętnego Kowalskiego w XXI w. – dodaje.

Jest to jednak nadal kategoria sezonowa. – Obserwujemy systematyczny wzrost w tej kategorii, choć oczywiście szczyt zainteresowania tego typu produktami przypada na okres urlopowy, od maja do sierpnia lub nawet września. Wideorejestratory to również popularny prezent świąteczny, sprzedaż zauważalnie rośnie w okresie grudnia i stycznia – mówi Michał Mystkowski, rzecznik Media Expert. – Polacy z kamerek samochodowych korzystają coraz chętniej i wynika to przede wszystkim z pragmatyzmu. Materiał filmowy jest przydatny w wyjaśnianiu powodów kolizji lub innych zdarzeń drogowych czy procedurze odszkodowawczej. Jeśli prawodawca nie ograniczy swobody w korzystaniu z tego typu urządzeń, perspektywy dla rynku DVR są optymistyczne.

Kilka lat temu w podobnej skali rosła sprzedaż sprzętu do nawigacji, jednak ten rynek zdecydowanie wyhamował. Powód był prosty, funkcję oddzielnego nawigatora przejął smartfon z aplikacją, zazwyczaj bezpłatną. Dlatego trudno się dziwić, że dzisiaj w samochodach zazwyczaj widać właśnie telefon w roli nawigatora. Do tego wiele firm motoryzacyjnych wbudowuje takie moduły w samochody.

CZYTAJ TAKŻE: Nie zawsze można nagrywać kamerą

Producenci i sprzedawcy wideorejestratorów nie obawiają się jednak czarnego scenariusza. – Zainteresowanie kamerami samochodowymi jest wciąż duże i stale rośnie, dlatego zdecydowanie nie można mówić tu o spadku sprzedaży. Segment ten cały czas rozwija się o czym świadczy wprowadzanie na rynek coraz nowszych rozwiązań – mówi Artur Skorupka, product manager w Lechpol Electronics. Ta rodzinna firma jest obecna na rynku choćby z marką Kruger & Matz.

– Rejestrator w telefonie nie będzie w stanie zastąpić standardowych DVR-ów. Dobrym przykładem jest tu aplikacja Yanosik – jedna z najpopularniejszych, które pomagają kierowcom w drodze, oraz jedna z nielicznych oferujących możliwość rejestracji trasy. Ta druga funkcja nie jest jednak zbyt popularna i masowo wykorzystywana – dodaje. Jak wyjaśnia ekspert, korzystanie z telefonu jako rejestratora powoduje ogromne wykorzystanie procesora oraz zużycie baterii, co w konsekwencji przekłada się na późniejszą pracę urządzenia. Dodatkowo pamięć smartfona nie jest przystosowana do ciągłego zapisu i kasowania danych.

CZYTAJ TAKŻE: Na rynku kamer samochodowych dzieje się coraz więcej, nowości przybywa

Inni producenci podobnie oceniają perspektywy rynku, któremu sprzyja jeszcze systematyczny rozwój motoryzacji. – Rynek nie będzie malał. Związane jest to z coraz większą sprzedażą samochodów, a nagranie z kamerki pomoże wybronić się od niesłusznie nałożonego mandatu lub podejrzeń o spowodowanie wypadku – mówi Grzegorz Szopiński, product manager Manta, rodzinnej firmy oferujacej szeroki wybór elektroniki. – Smartfon nie jest w stanie w pełni zastąpić rejestrator. Nagranie z kamerki w odróżnieniu od smartfona będzie automatycznie zabezpieczone w razie wystąpienia znacznego przeciążenia, np. podczas stłuczki lub wypadku.

Mogą Ci się również spodobać

To już plaga. Hakerzy wymuszają okupy od miast

W ciągu ostatnich dwóch tygodni hackerzy wyłudzili od dwóch miast na Florydzie 1,1 miliona ...

Elektryczna taksówka z Niemiec już w powietrzu

Lilium, niemiecki startup, który pracuje nad latającą taksówką będącą w stanie rozpędzić się do ...

Gra CI Games promowana przez Nintendo

„Röki” z portfela giełdowej spółki znalazło się wśród zapowiedzi nowych produkcji na konsolę Switch. ...

Premiera podniebnej taksówki: 18 elektrycznych wirników nad głową

Niemiecki startup Volocopter zaprezentował najnowszy model powietrznej elektrycznej taksówki, która może zabrać na pokład ...

Ojciec polskiego grafenu: Boli mnie, że rządzący nie mają wizji, jak rozwijać grafen

Na świecie trwa grafenowe szaleństwo, kraje wydają na to ogromne pieniądze. Czy Polska potrafi ...

Polski chatbot w formule „zrób to sam” robi światową karierę

Polski startup stworzył rozwiązanie, po które sięgnęły przedsiębiorstwa od Słowacji przez Kenię po USA. ...