Gotowość do blokowania sieci zapowiedział w poniedziałek 1 lutego w rosyjskich mediach Dmitrij Miedwiediew, były prezydent, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji. Choć zdaniem Miedwiediewa odłączenie będzie „niełatwe” i „naprawdę, by mi się to nie podobało”, to technologicznie wszystko jest gotowe do wyłączenia. A „na poziomie legislacyjnym wszystkie decyzje też zapadły”.

CZYTAJ TAKŻE: Rosja zablokuje YouTube, Twittera i Facebooka. Zaskakujący powód

Miedwiediew dodał, że kluczowe prawa do zarządzania internetem znajdują się oczywiście w Stanach Zjednoczonych, ale sieć jest powiązana z zarządzaniem całym państwem, uzyskując ogromną liczbę funkcji społecznych.

Dodał, że podobnie jak w przypadku systemu międzynarodowych przelewów płatniczych SWIFT, dla którego Bank Rosji opracował alternatywny system przesyłania komunikatów finansowych, Kreml nie mógł pozostawić internetu bez kontroli. Parlament uchwalił więc ustawę, która pozwała rządowi na autonomiczne zarządzanie siecią na terenie kraju.

Jak dotąd wszystkie sieci społecznościowe nadal działają w Rosji, zapewnił były prezydent. I od razu ostrzegł, że jeżeli „zachowują się nieprzyjaźnie, jeśli nie chcą publikować rosyjskich informacji, jeśli zajmują ewidentnie nieprzyjazne stanowisko wobec kraju”, to państwo ma możliwość wpływania na nie.

CZYTAJ TAKŻE: Rosja zakazuje sprzedaży urządzeń mobilnych bez rosyjskiego oprogramowania

– W danym momencie można podjąć wiele decyzji, w tym decyzje takie jak spowolnienie ruchu w sieci lub zawieszenie operacji – mówił agencji Interfax Miedwiediew, dodając, że zawieszenie dostępu to działanie bardzo surowe i radykalne.

1 listopada 2019 roku w Rosji weszła w życie ustawa o „suwerennym runecie” (rosyjskim internecie – red). Zobowiązuje operatorów do instalowania technicznych środków przeciwdziałania zagrożeniom w sieciach, które będą filtrować ruch i ograniczać dostęp do zabronionych witryn.

30 grudnia 2020 roku Władimir Putin podpisał ustawę dającą Roskomnadzorowi prawo do blokowania lub spowalniania zagranicznych zasobów Internetu, które zdaniem rosyjskich urzędników są cenzurowane przez rosyjskie media państwowe.

Dokument wprowadza status właściciela zasobu informacyjnego zaangażowanego w łamanie podstawowych praw i wolności człowieka oraz praw i wolności obywateli Federacji Rosyjskiej. Jego potencjalnymi celami są amerykańskie globalne portale społecznościowe YouTube, Facebook i Twitter. To one są wymienione w nocie wyjaśniającej jako naruszające wolność słowa.

Przypomnijmy, że w końcu 2020 r parlament rosyjski uchwalił ustawę umożliwiającą blokowanie na terenie Rosji Twittera, Facebooka i YouTube. Miały one dyskryminować rosyjskie media państwowe takie jak Russia Today (propagandowa tuba Kremla po angielsku -red), RIA Nowosti, Krym 24 (Crimea 24 – także kanał propagandowy powstały po zajęciu Krymu – red). Na YouTube kanał „Sołowjew LIVE” prowadzony przez znanego państwowego propagandystę Władimira Sołowjewa, przestał być rekomendowany dla rosyjskich odbiorców.

CZYTAJ TAKŻE: Rosja testuje własny internet. Planuje też rodzimą Wikipedię

Zgodnie z nowym prawem pierwsze działania można podjąć za sześć miesięcy od wejścia ustawy w życie, czyli połowie 2021 r. Do 1 sierpnia prezydent Rosji Władimir Putin polecił rządowi i swojej administracji przygotować listę wymagań dla zagranicznych firm działających w rosyjskim internecie. W szczególności będą zobowiązani do otwierania przedstawicielstw w Rosji.

Podczas przygotowywania koncepcji odłączenia, Kreml pośpiesznie opracowuje zamiennik dla YouTube i sieci społecznościowej TikTok. Projekt jest obsługiwany przez holding Gazprom-Media. – Pierwsze wyniki mają pojawić się w latach 2021-22 – powiedział szef holdingu Aleksander Żarow.